De Mistura, który powiedział, że "piątek będzie decydującym dniem", spodziewa się, iż jeśli przerwanie ognia stanie się faktem, tak jak planowano, sytuacja powinna się znacznie poprawić.

 

Zrzuty żywności z helikopterów

 

W ciągu niespełna dwóch tygodni pomoc humanitarna dotarła do sześciu oblężonych miast na terenie Syrii. W środę dokonano pierwszego zrzutu pomocy humanitarnej w ramach Światowego Programu Żywnościowego nad 200-tysięcznym Dajr az-Zaur, syryjskim miastem oblężonym przez dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS).

 

Według Jana Egelanda, głównego doradcy de Mistury, nie obyło się bez "problemów". - Część zrzuconych na spadochronach palet z pomocą dla ludności wylądowało poza celem, a niektóre spadochrony nie otworzyły się - powiedział Egeland.

 

Według AFP, dziesięciu z 21 palet zawierających kilka ton żywności nie odnaleziono, cztery uległy zniszczeniu, a pozostałe siedem wylądowało w miejscach trudno dostępnych dla tych, dla których były przeznaczone. Stało się tak, mimo że zrzutu dokonywała doświadczona załoga, ale ze względów bezpieczeństwa nie mogła zejść poniżej pułapu 7 000 metrów.

 

Konwoje z pomocą dla głodujących

 

W ciągu ostatnich paru dni dotarły do godującej ludności dwa lądowe konwoje z pomocą. Jeden do obleganej przez wojska rządowe miejscowości Kafr Batna w okręgu Wschodnia Guta, który jest głównym bastionem opozycyjnym na przedpolach Damaszku, a drugi do Muadamija, również niedaleko stolicy.

 

Ubiegły rok był w Syrii szczególnie ciężki. W ciągu dziewięciu miesięcy do stref oblężonych nie dotarła żadna pomoc humanitarna. W ciągu ostatniego półtora miesiąca osiągnięto jednak pewien postęp dzięki zorganizowaniu chronionych konwojów samochodowych złożonych ze 180 ciężarówek, zdolnych docierać do sześciu stref znajdujących się od bardzo długiego czasu w sytuacji oblężenia, gdzie oczekuje na pomoc 110 000 osób - powiedział w czwartek dziennikarzom Egeland.

 

PAP