Podniesienie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł obiecywało w czasie kampanii wyborczej Prawo i Sprawiedliwość, a także prezydent Andrzej Duda. Prezydencki projekt w tej sprawie leży w Sejmie od listopada.

 

Poseł PO Jan Grabiec przedstawiając propozycję nowelizacji ustawy o PIT oraz ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego podkreślił, że zmiany są potrzebne w związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z jesieni ubiegłego roku.

 

Trybunał orzekł, że niezgodne z konstytucją są przepisy ustawy o PIT "w zakresie, w jakim nie przewidują mechanizmu korygowania kwoty wolnej, gwarantującego co najmniej minimum egzystencji".

 

Chodzi o to, że  obecnie opodatkowane są dochody, które nie zapewniają takiego minimum egzystencji. Prawo określa je na poziomie 6504 zł rocznie, czyli ponad dwa razy więcej niż obecna kwota wolna od podatku, która wynosi 3091 zł.

 

Przepisy powinny być zmienione do końca listopada 2016 roku.

 

Sejmowa debata o kwocie wolnej

 

Poseł Grabiec przypomniał, że w listopadzie ubieglego roku prezydent Duda przedstawił Sejmowi projekt noweli ustawy o PIT. Zdaniem posła, nie realizuje on orzeczenia TK, bowiem nie przewiduje mechanizmu korekt a także rekompensat dla samorządów z powodu utraconych dochodów. Zwrócił uwagę, że wpływy z PIT stanowią zarówno dochody budżetu państwa oraz samorządów.

 

- Podwyższenie kwoty wolnej bez rekompensaty dla samorządów oznaczałoby radykalne zubożenie większości jednostek samorządu, a dla setek z nich byłoby to równoznaczne z praktycznym bankructwem - wyjaśnił Grabiec. Wyliczył, że np. Warszawa straciłaby ok. 900 mln zł rocznie, Poznań - 190 mln zł, Wrocław - ponad 210 mln zł, Gdańsk - ponad 140 mln zł.

 

Zgodnie z projektem PO, kwota wolna od podatku miałaby wynieść 8 tys. zł w pierwszym roku obowiązywania regulacji, wprowadzono by też mechanizm jej korekty na podstawie wskaźnika inflacji oraz mechanizm rekompensat dla samorządów.

 

Maria Zuba (PiS) zauważyła, że „projekt zawiera dobre rozwiązania z punktu widzenia społecznego i praworządności, ale nie uwzględnia możliwości finansowania przyjętych rozwiązań z budżetu państwa” -  One kosztowałyby państwo 20 mld zł rocznie - dodała posłanka PiS. Zapowiedziała, że jej ugrupowanie nie zagłosuje za tym projektem i złożyła wniosek o jego odrzucenie w pierwszym czytaniu.

 

Rząd nie przedstawił swojego stanowiska wobec projektu, ale wiceminister finansów Konrad Raczkowski poinformował, że stanowisko jego resortu pozytywne być nie może.

 

Polsat News, PAP