Jak donosi RMF FM, już w dniu nominacji Zbigniewa Maja na komendanta głównego policji, Mariusz Kamiński miał dowiedzieć się, że nazwisko komendanta pojawia się w śledztwie dotyczącym korupcji. Kamiński ocenił wtedy, że zebrane materiały są bardzo poważne, a nad Majem wisi groźba zarzutów. Nie podzielił się jednak z nikim informacjami, które otrzymał od szefa CBA.


Reporterzy RMF informują, że CBA podjęło jednak działania w celu uzyskania dodatkowych informacji o tym, co śledczy robią w sprawie oficera policji oraz na jakim etapie jest śledztwo.


- Ja osobiście dowiedziałem się w dniu nominacji, ale po nominacji, i to od funkcjonariuszy CBA. Dopiero musieliśmy podjąć dalsze działania - zmierzające do tego, czy ta sprawa była umorzona w Łodzi czy nadal trwa. Dostaliśmy informacje, że nadal trwa - powiedział Kamiński.

 

Komendant sam poinformował MSWiA o śledztwie


Maj przyznaje, że mniej więcej w drugim tygodniu urzędowania sam poinformował szefostwo MSWiA, że jego nazwisko przewija się w materiałach śledztwa dotyczącego nieprawidłowości w kaliskim samorządzie. Były szef policji powiedział, że zaczęły docierać do niego nieoficjalne informacje, że ktoś zaczyna interesować się śledztwem sprzed lat.


- (Reakcja - przyp. red.) nie była negatywna, skoro dalej wykonywałem czynności jako Komendant Główny Policji - powiedział insp. Maj RMF FM.

 

Konflikt na linii Błaszczak-Kamiński


11 lutego insp. Maj podał się do dymisji. Funkcję komendanta głównego policji pełnił dwa miesiące. - Dotknąłem układów, które od lat funkcjonowały w wielu miejscach w policji, i zostałem zaatakowany - powiedział insp. Zbigniew Maj składając rezygnację ze stanowiska. Dodał, że wie, iż byli pracownicy Biura Spraw Wewnętrznych "przygotowali wobec niego prowokację".

 

Według nieoficjalnych ustaleń RMF FM w sprawie może chodzić o konflikt na linii Mariusz Kamiński-Mariusz Błaszczak. Szef MSWiA miałby stać na drodze do utworzenia specjalnego resortu bezpieczeństwa, czego chce nadzorca specsłużb.

 

rmf24.pl