Resort skarbu chce wypowiedzieć umowy, dzięki którym zagraniczne firmy mogą skarżyć Polskę przed międzynarodowymi sądami

Biznes
Resort skarbu chce wypowiedzieć umowy, dzięki którym zagraniczne firmy mogą skarżyć Polskę przed międzynarodowymi sądami
Flickr/CalInjuryLawyer/PublicDomain1.0

- Ponad 4,1 mld zł domagają się od Polski zagraniczne firmy w sporach toczonych przed międzynarodowym arbitrażem. Podstawą roszczeń są umowy o wzajemnym popieraniu inwestycji - poinformował w Sejmie wiceszef resortu skarbu państwa Mikołaj Wild. Jak powiedział, ministerstwo chce wypowiedzieć te umowy oraz skrócić tzw. okres przejściowy, w jakim po wypowiedzeniu będą jeszcze obowiązywać.

Wiceminister skarbu odpowiadał na pytania posłów dotyczące postępowań toczących się przed międzynarodowymi arbitrażami inwestycyjnymi i kwot dochodzonych w tych postępowaniach przez zagranicznych inwestorów od Polski.

 

- Obecnie toczy się 11 postępowań tego rodzaju, wartość przedmiotu sporu to jest ponad 4,1 mld zł - poinformował Mikołaj Wild.

 

Ocenił, że postępowania te stanowią "dość istotne zagrożenie", choć do tej pory państwo polskie wygrywa takie sprawy. Podkreślił, że każde z tych postępowań, nawet wygranych, to dla Skarbu Państwa koszty rzędu 3-4 mln zł.

 

- Z tego względu wydaje się, że konieczne jest nie tylko wypowiedzenie tych umów, ale też jak najszybsze doprowadzenie do utraty przez nie mocy prawnej, tzn. skrócenie okresu przejściowego, w jakim te umowy po wypowiedzeniu będą dalej obowiązywać. Dlatego też w kierownictwie ministerstwa zapadła decyzja, żeby po dokonaniu wszelkich analiz zysków i strat, doprowadzić do jak najszybszego wygaszenia tych umów  - ujawnił wiceminister.

 

"Po co umowa, jeśli są niezależne politycznie sądy"

 

Wiceminister przypomniał, że umowy o wzajemnym popieraniu inwestycji (tzw. BIT, Billateral Investment Treaty) były zawierane głównie w latach 90. ubiegłego wieku i miały gwarantować inwestorom, że państwo nie będzie arbitralnie wkraczało w ich uprawnienia.

 

Dzięki takiej umowie, inwestor zagraniczny może w każdej sytuacji, w której uzna, iż doznał szkód, pozwać kraj przed międzynarodowy arbitraż.

 

- Kluczowym elementem jest taka instytucjonalna nieufność inwestorów do wymiaru sprawiedliwości i z tego powodu te umowy były zawierane, by zachęcić inwestorów w latach dziewięćdziesiątych. Była to pewna gwarancja, że inwestorzy nie będą zależni od pewnych politycznych uwarunkowań. W naszej ocenie osiągnęliśmy już ten stopień rozwoju demokracji, że sądy gwarantują rozpoznanie sprawy w sposób uniezależniony od wpływów politycznych, a zatem nie ma powodów, żeby utrzymywać uprzywilejowanie tych inwestorów - wyjaśnił wiceminister.

 

Polska ma podpisanych 60 umów o wzajemnej ochronie i popieraniu inwestycji.

 

PAP

ptw/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze