O odwołanie prezesów stadnin w Janowie Podlaskim i Michałowie pytali ministra posłowie PO Michał Sczerba, Dorota Niedziela i Joanna Kluzik-Rostkowska. Według Szczerby, zeszłotygodniowa decyzja Agencji Nieruchomości Rolnych była "bulwersująca".  - W sposób absolutnie nieodpowiedzialny odwołano fachowców, hodowców, miłośników, którzy stali się polską marką, podobnie jak polskie araby - podkreślił Szczerba.


Nowy prezes nie siedział nigdy w siodle


W ubiegły piątek prezes ANR Waldemar Humięcki odwołał wieloletnich szefów Stadnin Koni: w Janowie Podlaskim Marka Trelę oraz w Michałowie Jerzego Białoboka. Decyzja ta wzbudziła zdumienie wśród hodowców koni. Od poniedziałku janowską stadniną kieruje Marek Skomorowski, w przeszłości m.in. zastępca dyrektora lubelskiego oddziału ARiMR, z wykształcenia ekonomista. W rozmowie z Polsat News przyznał, że nigdy wcześniej nie siedział w siodle, ale zapewniał:  - Już widzę, że to będzie moja pasja życiowa. Wcześniej też bardzo uwielbiałem konie, ale nie miałem bliskiej styczności.


P.o. prezesa w Stadninie Koni Michałów została Anna Durmała, która jest zootechnikiem. Odwołana została także inspektor ds. hodowli koni ANR Anna Stojanowska.

 

"Niegospodarności, które zostaną przekazane odpowiednim organom"

 

Jurgiel poinformował w czwartek, że przyczyną odwołania był brak odpowiedniego nadzoru hodowlano-weterynaryjnego nad końmi. W tym kontekście zwrócił uwagę na okoliczności śmierci w październiku 2015 r., dwunastoletniej, utytułowanej czempionki "Pianissimy" z Janowa, wycenianej na 3 mln euro.

 

Kolejne zarzuty to: dopuszczenie przez zarządy obu stadnin do pobierania przez zagranicznych kontrahentów większej liczby zarodków niż dopuszczają to polskie regulacje i zawieranie przez zarządy obu spółek umów dzierżawy klaczy z zagranicznymi ośrodkami. Szef resortu rolnictwa powiedział też w Sejmie, o "wynajęciu przez prezesa dla samego siebie na dożywocie mieszkania za złotówkę za metr kwadratowy". Jak mówił, jest to jeden z przykładów niegospodarności, które "zostaną przekazane odpowiednim organom".


"To zarzut absurdalny"


Do zarzutu dotyczącego okoliczności śmierci "Pianissimy" odniosła się posłanka Dorota Niedziela - lekarka weterynarii. Jak zauważyła kolka końska, czyli skręt jelit, na którą zapadła czempionka, to jedna z najbardziej niebezpiecznych chorób końskich, która w 90 proc. kończy się śmiercią zwierzęcia. Niedziela przypomniała, że klacz została natychmiast przewieziona do kliniki i poddana operacji. Jak dodała - były prezes janowskiej stadniny Marek Trela jest weterynarzem, jednym z najlepszych w Polsce specjalistów od chorób koni.

 

W obronie odwołanego szefa stadniny w Janowie wystąpił na łamach "Gazety Wyborczej" także Marek Sawka, dyrektor Wrocławskiego Toru Wyścigów Konnych - Partynice. - To zarzut absurdalny. Nie ma koniarza, który nie starałby się ratować życia swojego konia. Dyrektor Marek Trela jest weterynarzem, z takimi przypadkami miał do czynienia setki razy. Pianissima padła na kolkę podczas operacji ratowania jej życia. Niestety, to się zdarza, szlachetne konie są bardzo wrażliwe i delikatne. Suma 3 mln euro ma epatować. Tak naprawdę koń nie jest tyle wart, na ile jest wyceniany, ale tyle, za ile został sprzedany - powiedział Sawka.

 

"Argumenty wyssane z palca"


W środę ANR na swej stronie internetowej poinformowała, że zarządy stadnin w Janowie Podlaskim i w Michałowie zostały odwołane w związku z utratą zaufania. Powodem m.in. był brak odpowiedniego nadzoru hodowlano-weterynaryjnego nad końmi arabskimi czystej krwi.

Odwołany prezes stadniny w Michałowie Jerzy Białobok powiedział w środę, że decyzja ANR była dla niego dużym zaskoczeniem. Jak dodał argumenty przedstawione przez Agencję są "wyssane z palca".

 

- Jeżeli takowe zarzuty mieli, powinni nas wezwać, żebyśmy mogli się z nich wytłumaczyć albo powiedzieć, co na ten temat sądzimy - mówił Białobok. Odniósł się także do zarzutów wymienionych w komunikacie ANR. Dwa z trzech dotyczą bowiem zarządu kierowanej przez niego stadniny.

 

"Od dekad stadnina dzierżawi konie i ma w tym ogromne doświadczenie"


Komentując sprawę dopuszczenia przez zarząd do pobierania przez zagranicznych kontrahentów większej liczby zarodków niż dopuszczają to polskie regulacje wyjaśnił, że "polskie normy nie mają tu nic do rzeczy". Jak dodał polskie przepisy księgi stadnej dotyczą "właścicieli koni stacjonujących w Polsce". - Jeżeli koń jest dzierżawiony do innego kraju, rejestrowany jest w tamtej księdze i jego obowiązują przepisy prawne jakie obowiązują w danym kraju. Podobnie jak z kodeksem drogowym, który jest inny w każdym państwie - wyjaśnił.

 

Odwołani prezesi z międzynarodową renomą

 

Stadnina koni w Janowie Podlaskim założona została w 1817 roku za zgodą cara Aleksandra I, była pierwszą na ziemiach polskich stadniną państwową. Konie czystej krwi arabskiej od 1960 roku są sprzedawane za granicę; najpoważniejszymi ich odbiorcami są Amerykanie, którzy dotychczas kupili najwięcej koni i płacą najwyższe ceny. Od 1969 r. na terenie stadniny koni w Janowie Podlaskim są rokrocznie organizowane dla kupców zagranicznych aukcje na konie arabskie. Marek Trela związany był z nią od 1978 r., na stanowisku dyrektora od 2000 r. Jest wiceprzewodniczącym WAHO (World Arabian Horse Organization), członkiem władz ECAHO (European Conference of Arab Horse Organizations) i sędzią międzynarodowym.


Stadnina Koni Michałów hoduje konie czystej krwi arabskiej od ponad 60 lat. To największa w Polsce, jedna z większych w Europie stadnina koni tej rasy, gdzie znajduje się ponad 400 koni czystej krwi. Oprócz arabów stadnina posiada grupę koni małopolskich o bardzo rzadkiej maści tarantowatej oraz kilkanaście kuców szetlandzkich. Stadnina znajduje się w województwie świętokrzyskim. Białobok ze stadniną związany był od 1977 r., na stanowisku dyrektora od 1997 r. jest członkiem ECAHO, uznanym sędzia międzynarodowy.


PAP, polsatnews.pl