Mohammed al-Harub strzelał 20 listopada do samochodów w pobliżu izraelskiego osiedla na Zachodnim Brzegu i zabił Izraelczyka, amerykańskiego studenta i Palestyńczyka - podało wojsko. Według wojska tego samego dnia Raid Masalmeh zabił nożem w Tel Awiwie dwóch Izraelczyków.

 

Zdaniem przedstawicieli Izraela burzenie domów może powstrzymać Palestyńczyków od ataków z użyciem noża, broni palnej i taranowania samochodami, w których zginęło od października 28 Izraelczyków i obywatel USA.

 

Odpowiedzialność zbiorowa

 

Palestyńczycy i krytycy tych działań nazywają burzenie domów stosowaniem odpowiedzialności zbiorowej przez Izrael. Według mieszkańców wyburzenie domu Haruba dotknęło jego 12 krewnych, którzy znaleźli się bez dachu nad głową.

 

W ciągu ubiegłych pięciu miesięcy izraelskie siły bezpieczeństwa zabiły co najmniej 168 Palestyńczyków, z których 111 zdaniem Izraela to napastnicy, podczas gdy pozostali to osoby zastrzelone podczas gwałtownych protestów antyizraelskich.

 

Na fale przemocy wpływają różne czynniki, w tym dyskusja o kompleksie jerozolimskiego meczetu Al-Aksa i niepowodzenia rozmów pokojowych. Palestyńscy przywódcy mówią, że bez żadnego przełomu w perspektywie młodzi nie widzą przed sobą żadnej przyszłości. Z kolei Izrael twierdzi, że młodych Palestyńczyków podżegają do przemocy ich przywódcy i islamistyczne ugrupowania, wzywające do zniszczenia Izraela.

 

PAP