Hall, zapytany o to, czy można być bohaterem narodowym, jeśli donosiło się na kolegów, odpowiedział: - Można. Zwłaszcza jeśli ta brzydka karta jest na początku drogi, a nie na koniec. Niestety, zdarzały się też przypadki, że ludzie zaczynali bohatersko, np. jako żołnierze AK, a później szli na współpracę. To były tragiczne historie.


"Wałęsa zaczął od pomyłki. Ale później wydźwignął się"


Jak zauważył były minister w rządzie Mazowieckiego: "Lech Wałęsa zaczął od pomyłki, w bardzo trudnej sytuacji życiowej, w czasie dramatycznych dni grudniowych. Ale później wydźwignął się i działał jako opozycjonista, odważny, czasami bardzo odważny i poprowadził z determinacją strajk sierpniowy. Takie historie się zdarzają".


"Ma swoje zalety i wady"


- To jest człowiek, który ma swoje zalety i wielkie zasługi, talenty, ale ma też swoje wady. Niektóre bardzo nieprzyjemne: nieumiejętność przyznawania się do porażek, powiedzenia, że się w czymś myliło - mówił Aleksander Hall o Wałęsie.


"Ja to wiedziałem od 1979 roku"


Zapytany o to, od kiedy wiedział że była jakaś współpraca, forma kontaktów Wałęsy z SB, Hall odpowiedział: - Wiedziałem to przede wszystkim od jego kolegów z WZZ (Wolne Związki Zawodowe - red.). Bo on przychodząc do tej grupy w jakiejś formie o tym opowiedział, przypuszczam, że nieco łagodząc rzeczywistą wymowę faktów. Ja to wiedziałem od 1979 r., a na pewno na długo przed sierpniem 1980 roku, że był taki incydent. Nie wszyscy opozycjoniści przychodzili jako święci. W ogóle świętych jest dosyć mało - stwierdził Hall. - Przychodzili ludzie do opozycji różni, ale w większości chcieli działać w imię dobrej sprawy - powiedział.


- Wałęsa zapewne nie podjąłby się tak dużego ryzyka, jakim było prowadzenie strajku sierpniowego, gdyby nie miał sobie samemu coś do udowodnienia i czegoś do odkupienia - dodał Aleksander Hall.


"Przypuszczam, że te materiały są prawdziwe"


Hall jest zdania, że dokumenty z domu gen. Kiszczaka powinny zostać najpierw zbadane przez historyków i grafologów, bo dotyczą "postaci szczególnie ważnej dla naszej historii". Zaznaczył też, że przypuszczalnie są to materiały prawdziwe.


Jak zauważył historyk, to "lęk i trudność w odnalezieniu w sytuacji człowieka samotnego spowodowały ugięcie się Wałęsy i wstąpienie na złą drogę". W jego opinii nie powinno to jednak w całości przekreślać wizerunku byłego prezydenta: - Można się uprzeć, widzieć Wałęsę tylko w sytuacji tego załamania, przyjmijmy, że to parę lat - stwierdził Aleksander Hall. - Ale nie można nie dostrzec później Wałęsy opozycjonisty zamykanego do więzienia, wyrzucanego z pracy, nie można nie dostrzec przywódcy strajku sierpniowego, jego zachowania w stanie wojennym. Przecież jego zachowanie to był taki zastrzyk energii, otuchy dla milionów Polaków w stanie wojennym.


Wiedzieli m.in. bracia Kaczyńscy


Aleksander Hall podkreślił, że wiele osób wiedziało o kontaktach Wałęsy ze służbami. -  Swoich współpracowników z najbliższego kręgu informowałem - mówił historyk. Zauważył, że ujawnione dokumenty sprawiły, że "pojawił się dowód namacalny i tylko to. Obraz Lecha Wałęsy się nie zmienia".


Hall podkreślił, że w czasach III RP był "w konflikcie" z Wałęsą. Nie popierał jego kampanii prezydenckiej ani samej prezydentury. Ale nie oznaczało to, że nie zauważył zasług Wałęsy, który "wymusił dymisję gen. Jaruzelskiego" i jako pierwszy "postawił kwestię wyjścia wojsk radzieckich z Polski".


- Patrzymy na tego człowieka sprawiedliwie, ma on swoje wady, popełniał błędy, ale ma także kolosalne zasługi dla Polski. Mogę to mówić jako człowiek, który nie schlebiał Wałęsie, nie mówił "zbawienie Polski prowadzi przez Lecha Wałęsę i jego prezydenturę", a to słyszeliśmy od Jarosława Kaczyńskiego, Krzysztofa Wyszkowskiego. Oni naprawdę wiedzieli to samo, co ja - podsumował Hall.

 

Polsat News