Analitycy są sceptyczni wobec ogłoszonego dzień wcześniej przez USA i Rosję planu, podkreślając, że syryjskie siły i ich rosyjscy sojusznicy mogą przez kilka dni wyrządzić w Aleppo znaczenie większe szkody swoimi bombardowaniami.

 

"Niektórzy spekulują, że Rosja może rozszerzyć kampanię militarną na Idlib, na południowy zachód od Aleppo, gdzie działają bojownicy Frontu al-Nusra" - zauważa gazeta.

 

Terroryści nie objęci rozejmem

 

Z rozejmu wyłączone są organizacje uznane przez ONZ za terrorystyczne: właśnie powiązany z Al-Kaidą Front al-Nusra, Państwo Islamskie (IS) i inne. Oznacza to, że syryjskie siły rządowe, rosyjskie lotnictwo i dowodzona przez USA koalicja mogą kontynuować ataki na te ugrupowania.

 

Powodzenie rozejmu "zależy całkowicie od dobrej woli Rosji, Iranu i reżimu Baszara el-Asada, a żadna z tych stron nie wykazała jej zbyt wiele w ciągu ostatnich pięciu lat" - zwrócił uwagę cytowany w "NYT" Frederic C. Hof z Atlantic Council. "Fakt, że Rosjanie mają jeszcze pięć dni sugeruje, że wykorzystają Front al-Nusra jako pretekst, żeby pójść dalej niż są obecnie" - przewiduje ekspert.

 

Porozumienie nie zakończy walk w Syrii

 

"NYT" pisze, że administracji Baracka Obamy częściowy rozejm w Syrii może po prostu posłużyć temu, by przykryć trwającą tam przemoc w sytuacji, gdy Waszyngton przekierowuje uwagę na planowanie i realizację operacji militarnych przeciwko IS w Libii.

 

Niektórzy analitycy twierdzą, że porozumienie zmierza nie tyle do zakończenia walk w Syrii, lecz do złagodzenia rozlewu krwi, aby możliwe były dostawy pomocy humanitarnej do takich miast jak Aleppo.

 

- Polityka Waszyngtonu nie przewiduje zakończenia wojny w Syrii - mówi Andrew J. Tabler, ekspert ds. Syrii w waszyngtońskim Instytucie Polityki Bliskiego Wschodu.

 

- Chce po prostu nieco ustabilizować konflikt, aby wrzał wolniej. To kolejna próba opanowania konfliktu, który był nie do opanowania - przekonuje.

 

PAP