W poniedziałek o godzinie 12.00 udostępniono w czytelni akt IPN przy ul. Kłobuckiej w Warszawie pierwszy pakiet akt. Są to teczka personalna i teczka pracy z lat 1970-1976 TW "Bolek", gdzie znajduje się odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy, podpisane: Lech Wałęsa "Bolek". Są tam też doniesienia "Bolka" oraz notatki funkcjonariuszy SB ze spotkań z nim.

 

- Dobrze, że żona generała Kiszczaka zdecydowała się podać do publicznej wiadomości to, co jej mąż przez lata zbierał i co było zapewne hakami na Lecha Wałęsę i pewnie na inne prominentne osoby w państwie - powiedział poseł Kukiz'15, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, założyciel i przewodniczący Solidarności Walczącej.

 

- Jesteśmy 27 lat po transformacji i wciąż nie ma lustracji. To coś niesamowitego, że tak późno o tym rozmawiamy, że prawda została tak głęboko skryta, kazi naszą świadomość i przestrzeń publiczną. Najwyższy czas, żeby było to ujawnione - stwierdził Morawiecki.

 

"To, że Wałęsa współpracował, było dla mnie oczywiste już w 1992 roku"

 

Zapytany o to, czy wierzy w oryginalność opublikowanych przez IPN dokumentów odpowiedział, że "ulotkę z informacją o tym, że Wałęsa współpracował, widział już 24 lata temu". – Już wówczas gdy na początku czerwca 1992 roku po "nocy teczek" ujawniona została lista kilkudziesięciu nazwisk poszczególnych współpracowników SB, było dla mnie oczywiste, że sprawa jest rozstrzygnięta. Proszę mnie więc nie pytać o autentyczność jakiegoś z podpisów bo nawet sfałszowanie pięciu podpisów nic by nie zmieniło - powiedział.

 

 

 

Polsat News