- Nie będziemy częścią żadnej kampanii. Naszą rolą było ułatwienie rozmów między Wielką Brytanią a pozostałymi 27 państwami członkowskimi - oświadczył Schinas na konferencji prasowej.

 

Komisarze mogą mieć swoje opinie

 

Przyznał, że komisarze UE mogą wprawdzie wyrażać swoje indywidualne opinie, a nawet odwiedzić Londyn w jakimś konkretnym celu, ale nie powinno to być interpretowane jako zaangażowanie w kampanię. Będziemy dalej wykonywać swoją pracę, ale nie będzie to udział w kampanii - tłumaczył rzecznik.

 

Przypomniał też, że dopiero po brytyjskim referendum, planowanym na 23 czerwca, KE przedstawi projekty przepisów, które będą wdrażane do unijnego prawa na podstawie wynegocjowanego na szczycie UE porozumienia o zmianie warunków członkostwa Wielkiej Brytanii. Warunkiem jest jednak, że Brytyjczycy opowiedzą się za pozostaniem we Wspólnocie. W przypadku negatywnego wyniku referendum, porozumienie przestanie być wiążące.

 

- Gdy referendum się odbędzie i gdy rząd brytyjski poinformuje nas o intencji pozostania Wielkiej Brytanii w UE, Komisja przedstawi propozycje przepisów, które będą odzwierciedlać wszystkie aspekty uzgodnionego przez przywódców porozumienia - zapowiedział rzecznik.

 

Czy gwarancje przekonają Brytyjczyków?

 

Uzgodnione w ubiegłym tygodniu porozumienie z Wielką Brytanią przewiduje szereg ustępstw i gwarancji dla Brytyjczyków, które mają pomóc zatrzymać ten kraj w Unii Europejskiej.

 

Przewiduje ono m.in. możliwość ograniczenia przez Londyn dostępu do nieskładkowych świadczeń pracowniczych dla nowo przybyłych imigrantów z innych państw UE, ograniczenie eksportu zasiłków na dzieci i wzmocnienie wpływu parlamentów narodowych na tworzenie unijnego prawa.

 

Zawiera też zasady relacji między strefą euro a krajami bez wspólnej waluty oraz potwierdza, że Wielka Brytania nie będzie zobowiązana do udziału w pogłębianiu integracji europejskiej.

 

Brytyjski premier David Cameron zapowiedział, że będzie zachęcał Brytyjczyków do głosowania za pozostaniem w UE.

 

PAP