Instytut Pamięci Narodowej udostępni dziś o godzinie 12.00 dokumenty z pierwszego pakietu zawierającego teczki: osobową i pracy agenta SB "Bolka", znalezione w domu Czesława Kiszczaka.

 

Ryszard Czarnecki w rozmowie z Bartoszem Kurkiem nie ukrywał, że sprawa TW "Bolka" jest "smutną historią". Jego zdaniem Wałęsa powinien publicznie się "wyspowiadać". - Myślę, że Polacy potrafiliby zrozumieć, że podpisał, zmuszony być może do tego - stwierdził Czarnecki.

 

- Były okresy jego życia chwalebne, np. działania w Solidarności, ale też były okresy, z mojego punktu widzenia, nie do przyjęcia – ocenił Czarnecki. Działaniami "nie do przyjęcia" nazwał "zniszczenie dokumentów, które zostały Lechowi Wałęsie dostarczone, jako prezydentowi, z okresu lat 70-tych, czyli tych, które go dotyczyły".

 

- Polacy mają prawo wiedzieć jak było, a jak będą wiedzieć jak było, to będą Wałęsę oceniać – dodał europoseł PiS.

 

Pytany czy dokumenty powinny być udostępnione bez opracowania, stwierdził, że on sam ujawniłby je jeszcze szybciej niż prezes IPN Łukasz Kamiński.

 

- Polacy mają prawo do wiedzy o przeszłości, a przeszłość Lecha Wałęsy jest częścią wiedzy o Polsce – powtórzył Czarnecki.

 

 

Europoseł Prawa i Sprawiedliwości pytany był także o ocenę 100 dni rządu Beaty Szydło, w kontekście największego sukcesu i porażki.

 

Jego zdaniem, obecny gabinet ma się czym pochwalić; wymienił szybką realizację obietnicy 500 zł na dziecko i działania na arenie międzynarodowej. Czarnecki  stwierdził, że Polska stała się istotnym graczem.

 

- Premier Beata Szydło doprowadziła do tego, że w Europie wiedzą, że bez Polski nie da się załatwić ważnych spraw – powiedział.

 

Porażką gabinetu Beaty Szydło, według Czarneckiego, były z kolei nietrafione decyzje personalne. Nie sprecyzował jednak jakie nazwiska ma na myśli w tym kontekście.