Wszystko zaczęło się od finału Super Bowl, w czasie którego piosenkarka występowała. Na scenie pojawiła się w kostiumie, który jak zauważają przeciwni jej poczynaniom, przypominał mundur Czarnych Panter, organizacji walczącej przed kilkoma dekadami o prawa Afroamerykanów. Jak podkreślają policjanci – często atakując stróżów prawa.

 

Właśnie to nawiązanie sprawiło, że policja w Miami uznała występ Beyonce w czasie Super Bowl, który obejrzało 115 milionów – za antypolicyjny. Zdaniem przedstawicieli jednej z organizacji zrzeszających policjantów, "globalnie splamiła honor policjantów".

 

 

Zresztą nie tylko to wywołało niechęć stróżów prawa wobec jednej z najpopularniejszych piosenkarek na świecie. Beyonce kilka razy (także w nowym singlu "Formation") włączyła się do dyskusji na temat tego, w jak brutalny sposób policja reaguje na akty przemocy za którymi stoją czarnoskórzy mieszkańcy USA. Dołączyła także do akcji "Black Lives Matter", która za cel postawiła sobie walkę z nieuzasadnioną agresją policjantów.

 

Wtedy sytuacja zaogniła się jeszcze bardziej. Policjanci założyli swój własny ruch, pod nazwą "Blue Lives Matter", który za zadanie ma upamiętniać funkcjonariuszy poległych na służbie. Jego działacze apelują do kolegów, by dołączyli do bojkotu artystki. I przywołują statystyki mówiące o tym, ilu policjantów ginie z rąk czarnoskórych agresorów.

 

Jay-Z tez na cenzurowanym

 

Poza tym, że policjanci nie zamierzają uczestniczyć w koncertach Beyonce zaplanowanych w ramach rozpoczynającej się w kwietniu trasy koncertowej, to jeszcze planują zrezygnować z używania aplikacji udostepniającej muzykę. Wszystko dlatego, że mąż Beyonce jest współwłaścicielem serwisu. I wspiera działania organizacji "Black Lives Matter".

 

The Guardian