Takie postanowienie sąd ogłosił na wniosek obrońców Wąsacza. Prokuratura była za rozpoczęciem procesu, bo jej zdaniem Sejm nie przesądził, że Wąsacz przed Trybunałem Stanu miałby też odpowiadać za zarzucone mu w akcie oskarżenia przestępstwo karne.

 

W piątek sąd w trzyosobowym składzie pod kierunkiem sędzi Joanny Wieczorek-Nowak wskazał, że czyn zarzucony Wąsaczowi w uchwale o pociągnięciu go przed TS "jest podmiotowo, przedmiotowo i czasowo tożsamy z zarzutem aktu oskarżenia", jaki prokuratura przesłała sądowi (zresztą już po uchwale Sejmu).

 

"Sąd powszechny w sposób oczywisty nie może prowadzić swojego postępowania, gdy toczy się inne postępowanie. Członkowie rady ministrów ponoszą odpowiedzialność przed TS za przestępstwa i delikty konstytucyjne" - uznali sędziowie. Podkreślili zarazem, że kognicja sądu (czyli jego obowiązek rozpoznania sprawy - PAP) wygasłaby, gdyby TS rozpoznał sprawę w kategorii i przestępstwa, i deliktu konstytucyjnego - sąd wróciłby więc do gry, gdyby TS nie rozpoznał sprawy w części oskarżenia o przestępstwo. W tej sytuacji - wyjaśniała sędzia Wieczorek-Nowak - najwłaściwsze będzie zawieszenie postępowania na czas wyjaśnienia sprawy przez TS.

 

"To decyzja zgodna z naszymi oczekiwaniami i najwłaściwsza w tej sytuacji" - powiedział PAP mec. Michał Królikowski, jeden z czterech obrońców Wąsacza. Sam Wąsacz dodał, że "zgadza się ze swoimi prawnikami". Zaskarżenie postanowienia zapowiedziała PAP prok. Beata Homa z oskarżającej b. ministra Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku.

 

Akt oskarżenia w obecnej wersji PA w Gdańsku sporządziła w 2010 r. Według śledczych, nadzorując w 1999 r. przebieg prywatyzacji PZU, Wąsacz akceptował działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez Eureko oraz BIG Bank Gdański, co miało przynieść szkodę interesowi publicznemu. Zdaniem śledczych Wąsacz m.in. nie podjął działań, które dawałyby możliwość uzyskania wyższej ceny za sprzedawane akcje PZU i doprowadził do wyboru w procesie prywatyzacji oferty, która "nie była najkorzystniejsza i która nie spełniała najpełniej celów i oczekiwań Skarbu Państwa oraz potrzeb spółki PZU, a także doprowadził do przyjęcia niekorzystnych dla Skarbu Państwa postanowień umowy sprzedaży".

 

W 2005 r. Sejm IV kadencji przyjął uchwałę o pociągnięciu Wąsacza do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu za domniemane nieprawidłowości przy prywatyzacji PZU, TP S.A. i Domów Towarowych "Centrum". Komisja uznała, że sprzedaż pakietu akcji PZU Eureko w 1999 r. doprowadziła do problemów, w tym rozpraw przed międzynarodowym trybunałem arbitrażowym. Uznano też, że wycena DT Centrum była zaniżona. W przypadku prywatyzacji TP S.A. Wąsacz miał niekorzystnie wybrać firmę doradczą, co miało doprowadzić do ok. 25 mln zł strat. Sprawa przed TS do dziś nie ruszyła - m.in. dlatego, że Sejm poprzedniej kadencji nie zdołał nawet wybrać, kto z posłów będzie pełnił funkcję oskarżyciela w tym postępowaniu. Po wyborach zmienił się skład TS, nowy Sejm powinien teraz wybrać nowych oskarżycieli.

 

PAP