Włoska agencja Ansa, a za nią piątkowa prasa zacytowała słowa, jakie Renzi skierował podczas unijnej kolacji do przywódców krajów Europy Środkowo-Wschodniej:

 

- Drodzy przyjaciele, koniec żartów. Solidarność nie może polegać tylko na braniu, ale także na dawaniu.

 

- Rozpoczyna się faza planowania funduszy na rok 2020. Albo będziecie solidarni w dawaniu i braniu, albo my płacący składki przestaniemy być solidarni. A potem zobaczymy - miał oświadczyć włoski premier.

 

To reakcja na sprzeciw państw Europy Środkowo-Wschodniej wobec przyjmowania migrantów, przybywających na wybrzeża Włoch i Grecji.

 

"La Repubblica" pisze w piątek, że słowa te świadczą o tym, że klimat na szczycie nie jest dobry. Gazeta dodaje, że wypowiedź Renziego poparli przywódcy wielu krajów zachodniej Europy.

 

Dotychczasowa polityka imigracyjna poniosła fiasko

 

Rzecznik rządu węgierskiego Zoltan Kovacs uznał wypowiedż włoskiego premiera za szantaż polityczny wobec Węgier i pozostałych państw Grupy Wyszehradzkiej (V4) - poinformowała agencja MTI.

 

Kovacs powiedział w publicznej telewizji, że państwa V4 zdecydowanie stoją na stanowisku, iż nie ma miejsca na obowiązkowe przydziały uchodźców i nie to będzie rozwiązaniem dla Europy.

 

Zdaniem Kovacsa dotychczasowa polityka imigracyjna poniosła fiasko, bo była niewykonalna, i że w interesie wszystkich państw jest realizowanie dotychczasowych inicjatyw i deklaracji. Powiedział, że potrzebne jest na przykład porozumienie między UE i Turcją oraz dotrzymywanie przez Grecję zasad strefy Schengen.

 

Według niego oprócz wystąpienia państw Grupy Wyszehradzkiej niewiele podjęto w ostatnim czasie działań, które mogłyby powstrzymać nielegalną imigrację.

 

Niepopularna relokacja

 

We wrześniu 2015 roku państwa UE zgodziły się na przejęcie od Włoch i Grecji w sumie 160 tysięcy uchodźców w ciągu dwóch lat. Miało to odciążyć te dwa kraje, zmagające się z napływem migrantów przez Morze Śródziemne.

 

Jednak program relokacji uchodźców wciąż działa bardzo słabo. Od momentu jego uruchomienia w październiku ubiegłego roku do 10 lutego udało się przemieścić jedynie 497 przybyłych do Włoch i Grecji uchodźców. Komisja Europejska winą za to obarcza państwa członkowskie, które nie realizują przyjętych zobowiązań.

 

PAP