Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego, która organizują transport na drodze do Morskiego Oka, zapowiada, że po pomyślnych testach prototypu będzie chciała wdrożyć jego produkcję. Według zamysłu wspomaganie elektryczne ma ułatwić koniom ciągnięcie wozu z turystami pod górę.

 

SMS w razie awarii

 
Wóz ma nawiązywać estetyką i konstrukcją do pojazdów konnych obecnie kursujących na trasie Palenica Białczańska - Polana Włosienica czyli popularnych fasiągów, a jego silnik wspomagający ma być wydajny. W nowym wozie ma się też znaleźć konsola ze wskaźnikami trybu pracy pojazdu, stanu naładowania akumulatorów oraz z informacją o przewidywanej ilości kursów możliwych do wykonania, pracy hamulców i włączeniu układu wspomagania.

 

Władze parku zastrzegają, że akumulatory użyte w wozach mają być bezpieczne dla środowiska, niepowodujące wyziewów szkodliwych gazów i wycieków płynów eksploatacyjnych. W razie awarii wozu system sam prześle widomość sms do służb parku i pojazd zostanie zatrzymany.
 

Konie na szlaku muszą być


Decyzję o zastosowaniu wozów wspomaganych silnikami elektrycznymi władze TPN podjęły po protestach obrońców praw zwierząt, którzy domagają się całkowitego usunięcia transportu konnego ze szlaku do Morskiego Oka. Aktywiści chcą, aby konie zastąpiły wózki elektryczne. Takiemu rozwiązaniu sprzeciwili się m.in. specjaliści od hodowli koni, hipolodzy, środowiska akademickie, Związek Hodowców Koni oraz Główny Lekarz Weterynarii. Znawcy koni wskazują na fakt, że likwidacja transportu oznaczałaby również likwidację wielkiej hodowli, bowiem na szlaku pracuje blisko 300 koni.
 
Dobrostan koni pracujących przy transporcie turystów jest stale monitorowany przez lekarzy weterynarii i służby parku narodowego.

 

PAP