- Konieczne jest zapobieżenie eskalacji. Trzeba osiągnąć rozwiązanie polityczne - powiedział Hollande w wywiadzie dla francuskiej rozgłośni radiowej "France Inter", którego udzielił z Brukseli, gdzie uczestniczy w szczycie poświęconym kryzysowi spowodowanemu napływem uchodźców do Europy i rozwiązywaniu kwestii brytyjskiej w UE.

 

Złożoność sytuacji  - dodał francuski prezydent - sprawia, że Rada Bezpieczeństwa ONZ spotyka się dziś w trybie pilnym na prośbę Rosji, aby zająć się sprawą Syrii i tureckich operacji wojskowych w tym arabskim kraju.

 

Hollande przestrzegał w wywiadzie radiowym przed turecką interwencją, ale jednocześnie podkreślał, że Rosjanie nie powinni pod pretekstem walki z terroryzmem chronić reżimu syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada.

 

- Nie chcę odsuwać Rosji od poszukiwania rozwiązania - mówił. - Sam udałem się do Moskwy, aby powiedzieć Władimirowi Putinowi:(...) Powinniśmy działać wspólnie, aby osiągnąć to rozwiązanie polityczne (...) Nie mogę jednak pozwolić na to, aby bombardowano ludność cywilną zamiast negocjować.

 

Hollande wystąpił "ze zdecydowanym wezwaniem" do szybkiego wznowienia negocjacji oraz by do Syrii dotarła pomoc humanitarna i można było doprowadzić do transformacji politycznej w tym kraju.

 

- Jeśli tego nie osiągniemy, będziemy mieli z jednej strony reżim Asada, z drugiej prawdopodobnie Kurdów skonfliktowanych na północy z Turkami, a Państwo Islamskie jako trzecią siłę - na wschodzie. Trzy źródła konfliktu będą powodowały masakry, zagrażały ludności i doprowadzały do tego, że wciąż będzie więcej uchodźców - powiedział prezydent Francji.

 

Hollande, który w wywiadzie wyraził pragnienie, aby Stany Zjednoczone były "bardziej aktywne", jeśli chodzi o rozwiązywanie konfliktu, podkreślił, że należy najbardziej, jak tylko się da, "nasilić bombardowania" w Syrii, ponieważ wykazały dotąd swą skuteczność.

 

PAP