We wtorek sąd w Kalifornii orzekł, że Apple ma pomóc FBI w śledztwie dotyczącym strzelaniny. Amerykańskie Federalne Biuro Śledcze nie jest w stanie odblokować telefonu zabójcy z San Bernardino Syeda Rizwana Farooka. Dane są zaszyfrowane, a po 10 próbach odblokowania telefonu zostaną skasowane. Prawdopodobnie Farook zablokował smartfona czterocyfrowym kodem. Liczba kombinacji hasła to 10 tys.

 

Po wyroku szef Apple'a Tim Cook opublikował jednak oświadczenie, że firma nie pomoże FBI, ponieważ musiałaby stworzyć oprogramowanie do włamania się do telefonu i w ten sposób dostarczy rządowi "tylne wejście" do sprzętu używanego przez miliony Amerykanów.

 

Branża broni Apple'a

 

W obronie swojego rywala jako pierwszy stanął Google - szef tej firmy Sundar Pichai ewentualną pomoc FBI poprzez stworzenie oprogramowania do włamania się do telefonu nazwał "kłopotliwym precedensem".

 

We czwartek na Twitterze po stronie Apple'a stanął także współzałożyciel i szef tego portalu społecznościowego Jack Dorsey. "Jesteśmy razem z Timem Cookiem oraz Apple" - napisał.

 

 

Decyzji firmy z Cupertino broni ponadto Facebook. W oświadczeniu największy portal społecznościowy świata tłumaczy, że potępia terroryzm, solidaryzuje się z ofiarami ataku i współpracuje z władzami w sprawie legalnych próśb. "Jednak będziemy walczyć przeciw żądaniom osłabiania bezpieczeństwa naszych systemów. Takie działania doprowadziłyby do powstania precedensu oraz zmarnowania naszych starań na rzecz bezpieczeństwa produktów" - głosi komunikat.

 

Krwawa strzelanina


W grudniu dwoje zamachowców otworzyło ogień do kilkuset ludzi zgromadzonych na przyjęciu w stanowym ośrodku pomocy niepełnosprawnym w leżącym w pobliżu Los Angeles mieście San Bernardino. Zginęło 14 osób, a 21 zostało rannych, w tym dwóch policjantów. Napastnicy zostali zabici podczas policyjnej obławy. Była to najbardziej krwawa strzelanina w USA od trzech lat.
 
Sprawcy to 28-letni Syed Farook, obywatel amerykański urodzony w USA w rodzinie pakistańskich imigrantów, i jego żona, 27-letnia Tashfeen Malik. Do USA przyjechali razem w lipcu 2014 roku. Pobrali się już w Stanach Zjednoczonych. Nie byli wcześniej notowani przez policję. Para miała półroczną córkę.

 

Po zamachu Państwo Islamskie poinformowało, że napastnicy byli zwolennikami tej organizacji.

 

time.com, theverge.com, PAP