Jarosław Wałęsa ocenił, że materiały z "szafy Kiszczaka" mają dla niego zerową wartość, ponieważ: - Wszyscy wiemy, że dokumenty te, szczególnie jeśli chodzi o mojego ojca, były podrabiane. To jest udokumentowane, że gen. Kiszczak w latach 80. podrabiał dokumenty - mówił.


- Pojawia się więc pytanie, jeśli teraz nagle mamy autentyczne dokumenty, które potwierdzają agenturalną przeszłość mojego ojca, to po diabła Kiszczak podrabiał wtedy dokumenty. Przecież to jest nielogiczne - podkreślił.


Autentyczność potwierdzona w ciągu pięciu godzin 


Zwracał ponadto uwagę na "ekspresowe tempo", w jakim IPN potwierdził autentyczność przejętych materiałów. - W ciągu pięciu godzin archiwista IPN potwierdził autentyczność tego dokumentu. W tej sprawie nie wypowiedział się tymczasem żaden grafolog, a szef IPN wychodzi i potwierdza autentyczność dokumentów - mówił Jarosław Wałęsa.

 

W jego ocenie niesumienne wykonywanie obowiązków przez szefa IPN bez zachowania "całego warsztatu historiologicznego" powinno być piętnowane. - Pośpiech szefa IPN sugeruje jego zaangażowanie polityczne. Inaczej nie da się tego wytłumaczyć - dodał.

 

"Cały ten temat to marnowanie czasu"


Syn byłego prezydenta stwierdził też, że "cały ten temat to marnowanie czasu". - Oczekiwałem tego, że po przejęciu władzy przez PiS znów nagle pojawią się jakieś kwity na mojego ojca. To samo było w latach 2005-07 i teraz też próbują to robić. Widać ewidentnie, że sprawa jest na zamówienie polityczne - powiedział.


- Zniszczyć mojego ojca nie będą w stanie, ale będą próbowali - dodał.


Zaznaczył jednocześnie, że "jedyna rzecz, która go niepokoi, to jak będzie na to reagował ojciec". - On ma już 73 lata, ma już swoje problemy zdrowotne. Obawiam się, że dodatkowy stres może negatywnie odbić się na jego zdrowiu - stwierdził.

 

Córka Wałęsy: IPN do tej pory nie pokazał żadnych dokumentów


Córka Lecha Wałęsy i jednocześnie szefowa jego gdańskiego biura Anna Domińska zwróciła uwagę, że IPN do tej pory nie pokazał żadnych dokumentów, a tylko o nich mówi.


- To trochę niesprawiedliwe mówić, że znaleźli coś, a jeszcze tego nie pokazali - powiedziała. - Niech pokażą najpierw i każdy będzie mógł się do tego odnieść. Bo to jest niesprawiedliwe. Ja mogę powiedzieć, że słyszałam, że tam są dokumenty dotyczące pana Kaczyńskiego, bo tak słyszałam, tak mówią - dodała.


- Na mojego ojca zostało powiedziane już wszystko, ale mało tak naprawdę jest potwierdzonych informacji. Tato ma status pokrzywdzonego, był wyrok sądu lustracyjnego, a jednak nadal ludzie mówili swoje - podkreśliła Domińska.

 

PAP