Premier Turcji poinformował, że po zamachu w Ankarze tureckie lotnictwo zbombardowało w środę w nocy cele PKK w północnym Iraku. W nalotach zginęło 60-70 bojowników kurdyjskich.

 

Premier zapowiedział, że siły tureckie będą kontynuowały ataki na cele terrorystów z YPG - Ludowych Jednostek Obrony, podlegających głównemu ugrupowaniu politycznemu syryjskich Kurdów - Partii Unii Demokratycznej (PYD).


Zwrócił się z apelem do swych sojuszników, aby zaprzestali wspierać kurdyjskich bojowników w Syrii. Chociaż turecki premier nie wymienił sojuszników z nazwy, to najwyraźniej chodziło mu o USA, które udzielają YPG wsparcia wojskowego w walce z bojownikami Państwa Islamskiego (IS) w Syrii - zwraca uwagę agencja AP. Od wielu miesięcy wsparcie to stanowi źródło napięć między Waszyngtonem a Ankarą; USA nie traktują YPG jako organizacji terrorystycznej.

 

Tymczasem współprzewodniczący PYD Saleh Muslim zaprzeczył, jakoby za zamachem w Ankarze stało YPG. Oskarżył władze w Ankarze o eskalowanie sytuacji w północnej Syrii i ostrzegł przed interwencją tureckich sił lądowych w Syrii.

 

- Zaprzeczamy, byśmy mieli jakikolwiek związek z tym atakiem (...), oskarżenia te są oczywiście związane z próbą interwencji w Syrii - powiedział agencji AFP Muslim. W rozmowie z Reuterem zaprzeczył, jakoby siły YPG ostrzeliwały terytorium Turcji.

 

- Mogę zapewnić, że YPG nie wystrzeliło nawet jednego pocisku w stronę Turcji (...). YPG nie uważa Turcji za wroga - powiedział.

 

Zamachowiec wśród uchodźców

 

Wczesniej media podawały, że zamachowiec, zidentyfikowany jako Salih Necar, dostał się do Turcji wraz z uchodźcami z Syrii.

 

Przy przekraczaniu granicy zostały od niego pobrane odciski palców, co umożliwiło zidentyfikowanie go przez policję - pisze "Yeni Safak" na stronie internetowej.

 

Gazeta podała, że samochód wykorzystany do zamachu w Ankarze został wynajęty w mieście Izmir na zachodzie Turcji około dwóch tygodni temu.

 

Do zamachu w centrum tureckiej stolicy, gdzie znajduje się wiele ministerstw, sztab generalny armii, koszary, parlament i inne budynki rządowe, doszło w przedwieczornych godzinach szczytu. Samochód pułapka eksplodował w pobliżu wojskowych pojazdów czekających na czerwonym świetle.

 

PAP