Zanim dojdzie do przekazania podejrzanego o morderstwo Katarzyny J., miejscowy sąd będzie musiał wydać decyzję o przekazaniu Kajetana P. do Polski: - Wcześniej sąd orzeka, czy (podejrzany - przyp. red.) powinien odpowiadać z wolnej stopy i czy powinien być aresztowany. Wnosiliśmy o areszt i takie postanowienie sądu już jest - dodał Nowak.

 

Rzecznik prokuratury nie był w stanie poinformować, kiedy strona maltańska przekaże P., ale wyraził nadzieję, że odbędzie się to szybciej, niż standardowo. - Być może termin kilku tygodni będzie nadzwyczajnie krótszy. To zależy od kilku czynników, o których na razie nie wiem. Przede wszystkim od stanowiska samego podejrzanego. Może on wyrazić zgodę na przekazanie, wówczas procedura jest krótsza. Jeżeli podejrzany nie składa zażalenia na decyzję o tymczasowym aresztowaniu lub zażalenia na postanowienie o przekazaniu, to również przyspiesza tę procedurę - tłumaczył.

 

Nowak podkreślił, pytany o to, co powiedział podejrzany maltańskim policjantom, że Kajetan P. nie był przesłuchiwany jako podejrzany. - To, jakich informacji udzielał policjantom, nie ma żadnego znaczenia. Taka wypowiedź nie stanowiłaby dowodu - stwierdził Nowak.

 

Ekstradycja niemal pewna

 

Rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej przyznał, że w świetle prawa strona maltańska może odmówić przekazania Kajetana P., ale niemal na pewno zostanie on oddany stronie polskiej.

 

- Nie mamy pewności, że dojdzie do ekstradycji, ponieważ sąd może sie na nią nie zgodzić. Są przesłanki obligatoryjne i fakultatywne odmowy przekazania danej osoby. One są określone, prawdopodobnie są takie same na Malcie, ponieważ te kwestie co do zasady są regulowane wspólnie. Natomiast my uważamy, że tych przesłanek nie ma i nie ma przeszkód, żeby go wydać - wyjaśnił.

 

Polsat News