- Zjem obiad i dalej bym mogła jeść. Mogłabym jeść bez końca, aż skończyłoby się to tragicznie  - powiedziała przed operacją Małgorzata Kępińska.

 

Problemy zaczęły się 14 lat temu, kiedy Małgorzata przeszła poważną operację usunięcia guza mózgu. Niestety, ratując życie, lekarze uszkodzili fragmenty zdrowej tkanki, m.in. ośrodki głodu i sytości.

 

- Musieliśmy w domu zastosować dość rygorystyczne warunki. Zamknąć kuchnię, wprowadzić nauczanie indywidualne - przyznała mama Małgorzaty, Anna Kępińska.

 

Kosztowna operacja

 

Jedynym ratunkiem była warta prawie 60 tys. operacja wszczepienia stymulatora mózgu. Rodzinie udało się zebrać pieniądze m.in. dzięki pomocy mieszkańców Grodkowa, skąd pochodzi Małgorzata Kępińska.

 

Zoperowania kobiety podjął się neurochirurg, prof. Marak Harat, szef kliniki neurochirurgii w Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Bydgoszczy.

 

- Poprzez zablokowanie obszarów mózgu, które nazywamy układem nagrody, postaramy się wpłynąć w sposób modyfikujący na uczucie głodu - powiedział Harat przed operacją. - Są to procedury eksperymentalne. Musieliśmy uzyskać zgodę komisji bioetycznej - dodał dr Marcin Rudaś.

 

W klinice neurochirurgii w Bydgoszczy stymulatory mózgu stosuje się m.in. w leczeniu choroby Parkinsona czy depresji. W tej jednostce operacje są refundowane.

 

Polsat News