Według ustaleń reportera Polsat News Tomasza Lejmana Kajetan P. był w czasie swojego pobytu na Malcie w kilku miejscach. Ostatnio nocował w hotelu Asti. To tam przeszukano w środę pokój, w którym mieszkał. Do zatrzymania bibliotekarza z Woli doszło przy stoiskach, w których sprzedawane są na co dzień artykuły spożywcze. Kajetan P. wysiadł z miejskiego autobusu i próbował wejść do miasta przez miejską bramę, ale został ujęty przez miejscową policję.

 

Funkcjonariusze z Malty twierdzą, że Kajetan P. nie stawiał oporu. 27-latek został przewieziony na komisariat i tam doszło do pierwszego przesłuchania. To postępowanie ma pozwolić na jego ekstradycję na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania.

 

Według właścicielki hotelu Kajetan P. zameldował się nie pokazując żadnego dokumentu, zreszta ona o żaden nie prosiła. Zaufała mu i dała mu jeden z pokoi. Według kobiety - przedstawiał się jako Charles i nie mówił skąd pochodzi, jaki jest cel jego podróży i co będzie dalej robił.

 

- Powiedział, że nazywa się Charlie, nie prosiłam go o paszport, nie wiem skąd był. Czuł się bardzo komfortowo, bo nie atakowałam go, o nic nie pytałam – powiedziała Polsat News właścicielka hotelu Asti.

 

Nie wyglądał jak przestępca

 

W środę przed południem Kajetan P. wyszedł z hotelu, ale wrócił do niego, aby zapłacić za ostatni nocleg. Właścicielka tłumaczyła, że nic nie wskazywało na to, że to przestępca podejrzewany o zabójstwo, ponieważ cały czas budził ogromne zaufanie. Był spokojny. Kobieta opisywała go jako młodego człowieka, który wyglądał, jakby był "święty".

 

- Był jak święty, nic złego nie zrobił, był dla mnie bardzo dobry. Był bardzo miły, raczej nie rozmawiał ze mną, był milczący – dodała właścicielka hotelu.

 

- Byłam bardzo zaskoczona, pomyślałam, ze miałam w domu kryminalistę, a to psuje reputację mojego domu. Ludzie mogą się bać, oni przyjeżdżają, a ja mam kryminalistę w domu – dodała.

 

Z Malty Kajetan P. chciał przedostać się do Afryki Północnej. Jednak przedstawiciele firm, którzy zajmują sie przewozami promowymi i lotniczymi, mówią, że przedostanie się w tej chwili ze śródziemnomorskiej wyspy do Afryki Północnej jest trudne. Żeby dopłynąć np. do Tunezji, trzeba promem wrócić na Sycylię i stamtąd udać się w dalszą podróż.

 

Jedna z hipotez mówi, że P. chciał na Malcie załatwić dokumenty w tunezyjskim konsulacie. Wciąż otwarte jest pytanie, czy pieniądze, ktore miał na Malcie - kilkaset euro - wyjmował na miejscu z bankomatu czy przywiózł ze sobą.

 

 

"Był zaskoczony, miał przy sobie nóż"

 

Podczas briefingu prasowego w MSWiA na temat zatrzymania Kajetana P. p.o. komendanta głównego policji mł. insp. Andrzej Szymczyk ujawnił, że poszukiwany mężczyzna został zatrzymany przez maltańskich funkcjonariuszy, którym asystowali funkcjonariusze z Polski, w czasie, gdy wysiadał z autobusu miejskiego.

 

- Do zatrzymania doszło w sposób bezpieczny dla osób postronnych. Był całkowicie zaskoczony zatrzymaniem, posiadał przy sobie rzeczy osobiste, w tym nóż - dodał Szymczyk.

 

"Wykorzystywaliśmy dostępne metody operacyjne i procesowe"

 

Według Szymczyka "doszło do wymiany informacji z urzędnikami konsulatu Tunezji, bo według posiadanych danych Kajetan P. chciał opuścić Maltę i udać się do jednego z krajów Afryki Północnej". - Nie wiemy, czy ktoś mu pomagał w czasie podróży przez Europę - stwierdził.

 

Inspektor zdradził, że Kajetan P. opuścił Polskę pociągiem do Niemiec. - Policja prowadziła szeroko zakrojoną współpracę międzynarodową w sprawie poszukiwań. Wykorzystywaliśmy dostępne metody operacyjne i procesowe - zapewnił Szymczyk. Nie ujawnił szczegółów.

 

Według nieoficjalnych informacji PAP Kajetan P. przebywał na Malcie od co najmniej kilku dni. Jak powiedział informator agencji, już kilka dni temu podejrzanego namierzyli na Malcie policjanci z grup pościgowych ze stołecznej i wielkopolskiej policji, a policjanci z Poznania ustalili, w którym hotelu zatrzymał się poszukiwany.

 

Maltańska policja dla Polsat News: przybył promem z Sycylii

 

- 15 lutego 2016 roku polska policja poprosiła nas o wsparcie w sprawie polskiego obywatela, który miał przebywać na Malcie - poinformowała Polsat News Rodienne Bartolo z maltańskiej policji.

 

Lokalna policja natychmiast rozpoczęła dochodzenie. - Zostało ustalone, że ta osoba przybyła na Maltę promem z Sycylii 9 lutego 2016 r. - powiedziała Bartolo.
 
Przedstawicielka maltańskiej policji wyjaśniła, że polska policja była na bieżąco informowana o lokalnym dochodzeniu, a jej funkcjonariusze otrzymali upoważnienie do działania na Malcie. - Oddział kryminalno-dochodzeniowy wraz z oddziałem do zwalczania cyber-przestępstw i wydział imigracyjny zlokalizowały Kajetana P. Intensywne poszukiwania były prowadzone na całej Malcie, zwłaszcza w rejonie Valetty, gdzie poszukiwany został zatrzymany przy Bramie Miejskiej - powiedziała Rodienne Bartolo.

 

Kiedy Kajetan P. trafi do Polski?


- W optymistycznym scenariuszu istnieje możliwość, że Kajetan P. dotrze do Polski w ciągu 10 dni. Jeśli zaistnieją pewne okoliczności prawne, to ta decyzja może się przedłużyć - powiedział rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu mł. insp. Andrzej Borowiak. Jak podał, Kajetan P. zostanie przetransportowany do kraju specjalnym konwojem, trafi prawdopodobnie wprost do Warszawy i do stołecznego aresztu.


Borowiak podkreślił, że nie ma informacji, czy ktoś bezpośrednio pomagał Kajetanowi P. w którymś z krajów, gdzie przebywał. Rzecznik dodał, że nie wiadomo też, czy była konieczność, żeby poszukiwany gdziekolwiek musiał się legitymować.


- W trakcie zatrzymania zachowywał się spokojnie, prosił o kontakt z adwokatem - poinformował Borowiak.


"Tropiono człowieka podejrzanego o wstrząsającą zbrodnię"

 

Policji sukcesu gratulował szef MSWiA Mariusz Błaszczak. - Dziękuję za profesjonalizm, zaangażowanie i ofiarność. Policjanci przez pół Europy tropili człowieka podejrzanego o wstrząsającą zbrodnię. To świadectwo, że policja nie zajmuje się sobą, tylko stoi na straży bezpieczeństwa kraju - powiedział.

 

Polsat News, PAP