Porażka z podniesioną głową - tak włoskie media komentują przegraną klubu AS Roma z Realem Madryt 0:2 w pierwszym meczu 1/8 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów. Według sprawozdawców rzymianie - mimo wyrażanych obaw, że zostaną rozgromieni - grali dobrze.

 

„La Gazzetta dello Sport" twierdzi, że wynik 0:2 jest w gruncie rzeczy „kłamliwy", bo nie oddaje całej prawdy o pojedynku, dobrze w jej ocenie rozegranym przez gospodarzy. Piłkarze z Wiecznego Miasta pod wodzą nowego trenera Luciano Spallettiego grali „odważnie, z podniesioną głową z inną wielką europejską drużyną" - podsumowuje.

 

Rzymianie walczyli strzelał Real

 

W pierwszej połowie na boisku w Rzymie działo się niewiele. Szczęsny nie miał praktycznie pracy, podobnie jak bramkarz "Królewskich" Keylor Navas. Bliski powodzenia był w 34. minucie obrońca Realu Marcelo, ale po jego efektownym strzale piłka przeleciała nad poprzeczką.

 

Znacznie ciekawiej było po przerwie. W Realu wyróżniał się przede wszystkim Cristiano Ronaldo. W 57. minucie Portugalczyk popisał się sztuczką techniczną, uciekając z piłką pilnującemu go rywalowi, a po chwili efektownym strzałem z 15 metrów nie dał szans Szczęsnemu (po drodze był jeszcze lekki rykoszet). To 89. gol słynnego zawodnika w Lidze Mistrzów.

 

W kolejnych minutach Real stworzył następne okazje, m.in. bardzo aktywny Ronaldo, który oddał sprytny, ale minimalnie niecelny strzał głową z ostrego kąta.

 

Bliska szczęścia była także Roma, jednak ostatnie słowo należało do "Królewskich". W 86. minucie Szczęsnego pokonał po indywidualnej akcji i płaskim uderzeniu z ok. 14 metrów Jese Rodriguez, wprowadzony na boisku zaledwie chwilę wcześniej.

 

Stołeczny dziennik „Il Messaggero" ocenia, że gospodarze po prostu nie mieli szczęścia, a goście z Hiszpanii, mimo dwóch goli, „nie byli najznakomitsi".

 

Zadowolony jest właściciel Romy Amerykanin James Pallotta, który powiedział włoskiej agencji Ansa: „drużyna grała świetnie, a ja jestem dumny z chłopaków". Z uznaniem wypowiedział się też o ich trenerze: „z takim selekcjonerem możemy być tylko coraz lepsi".

 

Nieudana pogoń za "Wilkami"

 

 

W drugim środowym spotkaniu KAA Gent, który w fazie grupowej wyeliminował m.in. przeżywającą kryzys Valencię, przegrał u siebie z VfL Wolfsburg 2:3. Do 80. minuty było już 0:3.

 

Pod koniec pierwszej i na początku drugiej połowy dwie bramki dla gości zdobył Julian Draxler. Najpierw trafił do siatki rywali po bardzo ładnej akcji, którą zresztą sam rozpoczął. Na 2:0 podwyższył w 54. minucie, gdy po dużym błędzie defensywy rywali znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem Matzem Selsem i sprytnie go przelobował.

 

Kiedy niedługo później Max Kruse w nieco ekwilibrystyczny sposób podwyższył na 3:0 dla gości, wydawało się, że losy rywalizacji są już przesądzone. W końcówce spotkania ambitni gospodarze zdołali jednak znacznie zmniejszyć rozmiary porażki i zachować niewielkie szanse przed rewanżem.

 

Bramki dla KAA Gent zdobyli Sven Kums oraz po strzale głową Kalifa Coulibaly.

 

Jednobramkowe zwycięstwa gospodarzy w Paryzu i Lizbonie

 

Dzień wcześniej piłkarze Paris Saint Germain i Benfiki Lizbona odnieśli u siebie jednobramkowe zwycięstwa. Paryżanie pokonali Chelsea Londyn 2:1, natomiast drużyna z Portugalii wygrała z Zenitem Sankt Petersburg 1:0.

 

PSG i Chelsea zmierzyły się po raz trzeci z rzędu w fazie pucharowej Ligi Mistrzów, w dwóch poprzednich przypadkach były to bardzo zacięte spotkania. W sezonie 2013/14 minimalnie lepsi w ćwierćfinale okazali się londyńczycy, natomiast rok temu - gdy los skojarzył obie ekipy już w 1/8 finału - górą po dogrywce byli paryżanie.

 

Pierwsze mecze 1/8 finału odbywają się w sumie w czterech terminach - 16-17 oraz 23-24 lutego (rewanże także w czterech terminach). Najciekawiej powinno być w następny wtorek, gdy Arsenal Londyn podejmie broniącą trofeum Barcelonę, natomiast Juventus Turyn zagra wówczas z Bayernem Monachium Roberta Lewandowskiego.

 

Ćwierćfinały zaplanowano na 5/6 oraz 12/13 kwietnia, półfinały - 26/27 kwietnia oraz 3/4 maja, a najważniejszą datą w tym sezonie będzie 28 maja, kiedy na San Siro w Mediolanie rozegrany zostanie finał.

 

PAP