Do zamachu w centrum Ankary, gdzie znajduje się wiele ministerstw, sztab generalny armii, koszary, parlament i inne budynki rządowe, doszło w przedwieczornych godzinach szczytu.

 

Potężną eksplozję było słychać w dużej części miasta, wywołała panikę wśród mieszkańców - pisze z Ankary AFP.

 

W związku z zamachem premier Turcji Ahmet Davutoglu odwołał wizytę w Brukseli, gdzie w czwartek miał uczestniczyć przed szczytem unijnym w spotkaniu na temat kryzysu uchodźczego. Zaplanowaną wizytę w Azerbejdżanie odroczył też prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan.

 

Cytowane przez agencję Reutera źródła w tureckich służbach bezpieczeństwa podały, że pierwsze oznaki sugerują, iż za zamachem stała Partia Pracujących Kurdystanu (PKK). Z kolei inne źródła, z zamieszkanego głównie przez Kurdów południowego wschodu kraju, sądzą, że atak był dziełem Państwa Islamskiego (IS).

 

"Zamach był starannie zaplanowany"

 

Minister sprawiedliwości Bekir Bozdag potępił na swym Twitterze "akt terrorystyczny" bez przypisywania go komukolwiek i zaapelował o spokój.

 

Rzecznik rządu powiedział, że na razie nie ma informacji o tym, kto dokonał zamachu, lecz podkreślił, że był on starannie zaplanowany.

 

Turcja, członek NATO, staje w obliczu licznych zagrożeń dla swego bezpieczeństwa - pisze Reuters, przypominając, że Ankara jest w dowodzonej przez USA koalicji zwalczającej IS w sąsiedniej Syrii i w Iraku, a w ostatnich dniach ostrzeliwuje kurdyjskich bojowników w północnej Syrii. Walczy też na własnym terenie, w jego części południowo-wschodniej, z bojownikami PKK. W lipcu ubiegłego roku załamały się rozmowy i zerwany został rozejm między bojownikami PKK a tureckimi siłami bezpieczeństwa.

 

PKK domaga się większej autonomii dla Kurdów w Turcji, atakuje głównie policjantów i żołnierzy.

 

Odwołano spotkanie "koalicji woli"

 

Z powodu zamachu odwołano zaplanowany na czwartek miniszczyt 11 krajów UE, nazwany spotkaniem "koalicji woli" - poinformowały w środę wieczorem źródła dyplomatyczne.

 

Spotkanie to, które miało się odbyć w ambasadzie Austrii w Brukseli przed szczytem całej Unii Europejskiej, miało dotyczyć kryzysu uchodźczego.

 

W rozmowach "koalicji woli", czyli tych krajów skupionych wokół Niemiec, które chcą doprowadzić do przesiedlenia grupy uchodźców syryjskich bezpośrednio z obozów w Turcji, miały wziąć udział - oprócz Niemiec i Austrii - Francja, Szwecja, Belgia, Holandia, Luksemburg, Finlandia, Słowenia, Portugalia i Grecja. Zaproszeni byli też premier Turcji Ahmet Davutoglu oraz szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker.

 

Ze względu na zamach zaplanowaną wizytę w Azerbejdżanie odroczył też prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan.

 

PAP