Z ustaleń policji wynika, że po morderstwie uciekł z kraju. Najpierw do Niemiec. Stamtąd miał przedostać się do Włoch i później na Maltę. Kajetan P. prawdopodobnie chciał dotrzeć do Afryki Północnej.

 

Informację o zatrzymaniu Kajetana P. potwierdził rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Przemysław Nowak. Ta prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa 30-letniej kobiety.

 

Trasa ucieczki Kajetana P.

 

Makabryczna zbrodnia

 

Na początku lutego, w jednym z mieszkań przy ul. Potockiej, wezwani do pożaru strażacy znaleźli w nadpalonym worku ciało pozbawione głowy. Tę odnaleziono później w plecaku, w tym samym mieszkaniu.

 

Z ustaleń prokuratury wynika, że Kajetan P. zabił Katarzynę J. w mieszkaniu na Woli, a następnie przewiózł jej ciało do wynajmowanego przez siebie lokum na Żoliborzu.

 

W mieszkaniu swojej ofiary znalazł się, bo Katarzyna J. miała mu udzielić lekcji języka włoskiego.

 

Na dole czekała na niego taksówka, zawiózł torbę z ciałem i plecak do swojego mieszkania na ul. Potockiej na warszawskim Żoliborzu, które potem podpalił. Pożar, który wzniecił udało się szybko zauważyć i ugasić.

 

Na ślady zbrodni, w mieszkaniu lektorki, trafił jej współlokator. Mężczyzna zauważył niestarannie powycieraną krew i zawiadomił policję.

 

Za Kajetanem P. rozesłano listy gończe, a Interpol wystawił tzw. czerwoną notę, co oznacza, że poszukiwania mężczyzny miały najwyższy priorytet. Trafił on również na listę najbardziej poszukiwanych przestępców w Europie. W poszukiwania podejrzanego zaangażowało się też  amerykańskie Federalne Biuro Śledcze (FBI). 

 

Podstawą do wystawienia listu gończego był zaocznie postawiony zarzut zabójstwa.

 

Miłośnik Hannibala

 

Kajetan P. mieszkał w Warszawie, prowadził wykłady w bibliotece na Woli, publikował w najlepszych naukowych  pismach. Uwielbiał Hannibala Lectera, wykładał poezję, kolekcjonował samurajskie miecze. Chciał być dziennikarzem.

 

Redakcja tygodnika "Polityka" ujawniła, że w lipcu 2013 roku Kajetan P. przyszedł na dziennikarski staż. Pomyślnie przeszedł proces rekrutacji. - Do warunków pasował idealnie: studia z filologii klasycznej na UW, licencjat z dziennikarstwa, praktyczne doświadczenie na koncie - wyjaśniła redakcja.

 

P. dostał się do działu kultura. Tygodnik opublikował konspekty zaproponowanych przez niego trzech tematów: "Słynni smakosze - między Rzymem a Hannibalem Lecterem", "Jak być dobrym mięsożercą?" i "Słowo o kanibalizmie". Wszystkie trzy, na co zwracają uwagę dziennikarze, "na różne sposoby odnosiły się do historii kanibalizmu".

 

PAP, Polityka