Jak wyjaśnił, Instytut Pamięci Narodowej "podjął czynności mające na celu zabezpieczenie dokumentów".

 

- Po południu prokuratur IPN w asyście policji zabezpieczył dokumenty przechowywane w domu Marii Kiszczak, wdowy po Kiszczaku. - Czynnosci dokonano na podstawie art. 28 ustawy o IPN - poinformował Kamiński.

 

Dodał, że w ubiegłym roku podjęto działania dotyczące weryfikacji informacji, czy w posiadaniu  Kiszczaka są dokumenty podlegające przekazaniu do IPN, ale zostały one przerwane przez śmierć generała, który umarł w listopadzie 2015 r.

 

W komunikacie opublikowanym przez IPN czytamy, że dokument, który przyniosła Maria Kiszczak zatytułowany jest "Informacja opracowania ze słów T.W. z odbytego spotkania w dniu 16 XI 74 r." datowany: "Gdańsk, dn. 16.11.74, opatrzoną w lewym górnym rogu nagłówkiem „źrodł. T.W., przyj. rez., wpłyn. 16 XI 74 r., odeb. kpt. Z. Ratkiewicz".

 

Artykuł 28. IPN mówi o obowiązku wydania lub udostępnienia dokumentów posiadanych bez tytułu prawnego.

 

Zgodnie z tym artykułem, każdy, kto bez tytułu prawnego posiada dokumenty zawierające informacje z zakresu działania Instytutu Pamięci, jest obowiązany wydać je bezzwłocznie Prezesowi Instytutu Pamięci. Właściciel lub osoba mająca inny tytuł prawny do posiadania dokumentów, o których mowa w ust. 1, jest obowiązana do ich udostępnienia Prezesowi Instytutu Pamięci, na jego żądanie, w celu sporządzenia kopii. Prezes Instytutu Pamięci może zwracać się do wszelkich osób lub instytucji zagranicznych o pomoc w udostępnianiu dokumentów.

 

Wałęsa: "nie jesteście w stanie pomówieniami zmienić prawdziwych faktów"

 

O bycie TW "Bolkiem" oskarżany był b. prezydent Lech Wałęsa, który wiele razy temu zaprzeczał.

 

Wałęsa do sytuacji, która miała miejsce we wtorek w związku z dokumentami Kiszczaka, odniósł się w serwisie Wykop.pl. Napisał: "Ale walczą, nawet trupem Kiszczaka. Mali Ludzie. Zwycięzcy się nie sądzi, nie jesteście w stanie kłamstwami, pomówieniami, podróbkami zmienić prawdziwych faktów. To ja budowałem i stałem od 1970 r. na czele głównego odcinka walki. To ja etapami prowadziłem bezpiecznie do pełnego zwycięstwa. Zwycięstwo przegrywając siebie oddałem demokracji. Czy tu był błąd, dziś wydaje się że tak, ale jutro życie przyzna mi rację. Wielu z Was historia za te nikczemne czyny nazwie kołtunami."

 

We wtorek wieczorem Danuta Wałęsa poinformowała, że jej mąż jest w drodze do USA.

 

Sprawa TW "Bolka"

 

W 2000 r. Sąd Lustracyjny orzekł, że Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne, iż nie był agentem służb PRL. Sąd uznał wówczas, że SB fałszowała akta dotyczące Wałęsy i nie ma - oprócz wypisu z rejestru SB - jakiegokolwiek dowodu, który potwierdzałby fakt współpracy Wałęsy jako TW "Bolek".

 

W 2010 r. pion lustracyjny IPN uznał, że nie wystąpi o wznowienie procesu lustracyjnego Wałęsy, bo ocenił, że wydana przez Instytut słynna książka "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" autorstwa Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka "nie przynosi nowych faktów". Książka stawiała tezę, że Wałęsa był agentem SB w początkach lat 70., a jego proces lustracyjny był nierzetelny.

 

Wałęsa chciał debaty


W marcu br. miała sie odbyć debata na temat kontrowersji wokół przeszłości byłego prezydenta. Wałęsa chciał, by wzięły w niej udział osoby, które zarzucają mu agenturalną przeszłość. O orgaznizację spotkania poprosił przedstawicieli IPN.

 

"Mając na względzie prawdę historyczną, powołując się na właściwą rolę IPN, a jednocześnie trwającym nieustannie stalkingiem, tak w tradycyjnych środkach przekazu medialnego jak i w przestrzeni internetowej proponuję publiczny finał sprawy tzw. Bolka z moim udziałem" - napisał do szefa gdańskiego IPN.

 

Nie doszło jednak do porozumienia co do formuły debaty i Lech wałęsa poinformował, że ze spotkania rezygnuje. Na swoim blogu napisał: "Głęboko wierzyłem że IPN wyjaśni wiele spraw z mojego bogatego życiorysu, a tymczasem IPN opowiedział się po stronie manipulacji (…). Wobec tego IPN oddaję do sądu".

 

Kiszczak zmarł 5 listopada ubiegłego roku

 

Czesław Kiszczak był najpierw szefem wywiadu wojskowego, później także i kontrwywiadu. W 1981 r. jako generał wojska został szefem MSW - jako bliski współpracownik ówczesnego premiera gen. Jaruzelskiego. Brał udział w organizowaniu stanu wojennego; był członkiem Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i Biura Politycznego KC PZPR w latach 1986-90.

 

W lipcu 1989 r. był desygnowany na premiera, ale nie zdołał utworzyć rządu. W rządzie Tadeusza Mazowieckiego miał funkcję wicepremiera i szefa MSW. 6 lipca 1990 r. wycofał się z życia politycznego.

 

Toczyło się przeciwko niemu kilka procesów. Najgłośniejszy i najdłuższy był ten o przyczynienie się do śmierci dziewięciu górników z kopalni "Wujek", zabitych przez ZOMO w pierwszych dniach stanu wojennego w grudniu 1981 r.

 

W procesie dot. autorów stanu wojennego sąd wymierzył mu karę 2 lat więzienia w zawieszeniu za udział w "zorganizowanym związku przestępczym o charakterze zbrojnym", który - według IPN - przygotowywał stan wojenny (groziło mu do 8 lat więzienia). Wyrok, po apelacji, został utrzymany. Kiszczak zmarł 5 listopada 2015 roku.

 

polsatnews.pl, PAP