Prof. Orłowski o planie Morawieckiego: chętnych do wzięcia państwowych pieniędzy zawsze się znajdzie

Polska

- Na początku lat 70-tych Edward Gierek startował z dokładnie takimi samymi hasłami - tak w programie Nowy Dzień z Polsat News ocenił założenia tzw. planu Morawieckiego dotyczące wspierania polskiego eksportu i wzrostu uprzemysłowienia ekonomista prof. Witold Orłowski. Dodał, że postulaty planu Morawieckiego są słuszne, ale "środki na realizacje strategii powinny być mądrze zagospodarowane".

Profesor Witold Orłowski, główny ekonomista PwC, członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP, zastrzegł, że nie wiemy, co dokładnie zawiera plan Morawieckiego. - W sferze haseł i celów, oczywiście może się to bardziej lub mnie podobać, ale uważam generalnie, że to są bardzo mądre spostrzeżenia - powiedział. 


- Są dwa problemy tutaj. Problem czy to się bilansuje, jest mniejszym problemem, skąd wziąć pieniądze. Tu nie mówimy o żadnych pieniądzach niewyobrażalnych - uznał prof. Orłowski. - Ja sobie mogę wyobrazić znalezienie tych środków - dodał. 


"Gierek stratował z takimi samymi hasłami"


Za kluczową sprawę uznał to, w jaki sposób efektywnie wydać te pieniądze. - Na początku lat 70-tych Edward Gierek stratował z dokładnie takimi samymi hasłami: "znajdziemy ogromne pieniądze na nową industrializację Polski" - to się nazywało "druga Polska" - i sam program nie był zły do końca. Problem polegał na tym, jak się wtedy okazało, że nie ma sposobów w centralnie planowanej gospodarce, w której firmy są państwowe, wydania tych pieniędzy w sposób efektywny - podkreślił prof. Orłowski.

 

Na pytanie prowadzącego program Bartosza Kurka, czy mamy tu do czynienia z centralnym planowaniem, odparł: - Nie wiem, nie znamy szczegółów. Trzeba zapytać premiera Morawieckiego. Ja wśród wielu polityków PiS, nawet dzisiaj tutaj w studio, słyszałem, że tak, to państwo będzie budowało fabryki - zauważył prof. Orłowski. 

 

- To jest sposób na zmarnowanie tych pieniędzy i pozostawienie nas wszystkich w długach, jeśli państwo będzie budowało - podkreślił.

 

- Mogę zrozumieć, że premier Morawiecki pewnie myśli o czymś innym. Ja się domyślam, że premierowi chodzi o coś innego, żeby pobudzić prywatne wydatki  - powiedział ekonomista.


"Białoruś również zachęca hasłami, że jest rajem inwestycyjnym"


Ale i w tym przypadku prof. Orłowski miał wątpliwości. -  Po pierwsze jak spowodować, żeby firmy chciały inwestować, prywatne firmy, bo jeśli to prywatne firmy będą wydawały bilion złotych, proszę bardzo. Problem polega na tym, jak je nakłonić. W tej chwili mamy sytuację taką, w której w Polsce wydaje się mało, jest nadpodaż pieniądza w bankach, słynna nadpłynność,  firmy nie chcą brać kredytów. Zmusić je do tego? Pod groźbą opodatkowania? - pytał prof. Orłowski.


Przyznał, że państwo może je zachęcać do inwestowania na przykład poprzez ulgi podatkowe. - Chętnych do wzięcia państwowych pieniędzy zawsze się znajdzie. Natomiast jak spowodować, żeby te pieniądze dały rzeczywisty efekt - stwierdził w rozmowie z Bartoszem Kurkiem.


Ekonomista nie widzi też możliwości, by po samym ogłoszeniu programu inwestorzy sami zaczęli do Polski napływać. - Nikt nie przychodzi z powodu pięknych haseł. Dlatego że krajów, które mają piękne hasła, na świecie jest bardzo, bardzo dużo. Białoruś również zachęca hasłami, że jest rajem inwestycyjnym i że wszystko świetnie się rozwija. Jakoś inwestorzy jednak Białoruś omijają dość szerokim łukiem - zauważył profesor Orłowski.


"Miliardy wyrzuciliśmy na zupełnie bezsensowne szkolenia"


- Nie należę do osób, które nie widząc programu powiedzą, to się na pewno nie uda. Chcę poczekać, chcę zobaczyć jakiego typu narzędzia mają być zastosowane.

 

- Problemem nie jest wydawanie pieniędzy. Tego się nauczyliśmy choćby przy okazji unijnych funduszy, tylko problemem jest to jak wydawać efektywnie. W Polsce w ramach walki z bezrobociem unijnych pieniędzy całe miliardy wyrzuciliśmy na zupełnie bezsensowne szkolenia. Natychmiast znalazły się firemki, które były gotowe wziąć te pieniądze. Formalnie zostały one wydane bez efektu - przypomniał prof. Witold Orłwoski.


Plan Morawieckiego


Plan Morawieckiego to strategia rozwoju Polski na 25 kolejnych lat. Chodzi m.in. o stworzenie dobrych warunków do inwestowania nie tylko w dużych miastach, ale także w mniejszych ośrodkach. Plan przewiduje również ułatwienia dla polskiego biznesu na polu innowacyjności. Kolejnym istotnym punktem jest udział Polski w rewolucji cyfrowej. Najważniejszym źródłem dochodu będą fundusze unijne, środki na lokatach polskich firm oraz spółki Skarbu Państwa. Plan przewiduje ponad bilion złotych na inwestycje w najbliższych latach.

 

grz/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze