Zdaniem Mariana Piłki dokumenty, które przechowywał Czesław Kiszczak służyły do "kształtowania określonych postaw, zachowań poszczególnych ludzi, którzy byli w polskiej polityce". - Po to je Czesław Kiszczak trzymał. (…) Jeśli ma się materiały kompromitujące określone osoby, które pełnią pewne funkcje publiczne, to można łatwo tymi osobami sterować - powiedział Piłka.


- Kto oprócz Kiszczaka mógł mieć tego typu dokumenty? Na przykład wywiad rosyjski, czy inne wywiady. To znaczy, że nasze państwo mogło być - i myślę, że było - sterowanie z zewnątrz - zaznaczył Piłka.


Włodzimierz Czarzasty, który był drugim gościem Marka Kacprzaka, uważa, że po 1989 r. Polska nie była sterowana z zewnątrz. - Jakie to ma znaczenie w tej chwili, co się działo w naszym kraju w stosunku do incydentu z życia pana Wałęsy, czy Jana Pawła II? - pytał Czarzasty odnosząc się także do materiału BBC, w którym pokazano prywatne listy papieża-Polaka do kobiet. - To doprowadzi do tego, że wielkie nazwiska polskiej historii zostaną poszargane, znieważone, obśmiane - dodał.


Spór o prawdę


- Prawda jest wartością, która ma fundamentalne znaczenie dla życia każdego narodu - podkreślił Piłka. - Jeżeli mówi pan, że powinniśmy przywiązywać tak dużą wagę do prawdy, to rozumiem, że nikogo nie będą w oczy kłuły rzeczy, które zrobiliśmy, do których się niechętnie przyznajemy - odpowiedział Czarzasty.


- Bo to nie jest tak, że mówimy i chcemy nagłaśniać rzeczy z historii, które nam odpowiadają, a jesteśmy cichutko, jeśli chodzi o rzeczy, które nam nie odpowiadają - podkreślił Czarzasty.


"Próba niszczenia Polski"


Zdaniem polityka prawicy wprowadzenie przepisów o ochronie dobrego imienia polski zapobiegnie prowadzeniu "fałszywej propagandy". Piłka uważa, że w przypadku używania określeń "polskie obozy" "mamy do czynienia z całą kampanią (…) to jest próba niszczenia polski i polskiego potencjału".


- Od lat mamy do czynienia ze szkalowaniem Polski. Nie mam na to dowodów, ale myślę, że to głównie Niemcy prowadzą swoją bardzo skuteczną politykę wybielania się. Niedługo się okaże, że to Niemcy byli główną ofiarą II wojny światowej - powiedział Piłka.


"Propaganda pisowska"


- Uważam, że to, co jest proponowane to jest ewidentna propaganda pisowska - powiedział Czarzasty o proponowanych przez ministerstwo sprawiedliwości zmianach w kodeksie karnym oraz konstytucji o "ochronie dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej i polskiego narodu".


- PiS sobie pokrzyczy w tej sprawie, a im głośniej będzie krzyczał, tym bardziej naród polski będzie czuł dobrą zmianę, bo upominamy się o rzeczy dla nas oczywiste. Polska lewica też zawsze będzie z Polakami, tylko chcemy być racjonalni w przekazie i nie chcemy wokół tego robić bańki mydlanej - podkreślił szef SLD.


- Uważam, że wprowadzenie takiego zapisu (o ochronie dobrego imienia Polski - red.) w polskim prawie, nawet jeśli będzie nieegzekwowalne w wymiarze międzynarodowym, ma znaczenie edukacyjne i propagandowe w wymiarze międzynarodowym - zaznaczył Piłka.


"Mamy do czynienia z działaniami specjalnymi"


Czarzasty uważa, że nie ma problemu, żeby wszcząć śledztwo przeciwko pomawiającym naród polski obywatelom innych krajów. - Problem polega na tym, że pomawianie narodu polskiego musi być także przestępstwem na terenie kraju, w którym zostało popełnione - podkreślił.


Szef SLD wskazał także, że nowy zapis przewiduje, że przestępstwa muszą być popełnione umyślnie, a wiele razy gazety, które napisały o "polskich obozach" miały na myśli obozy, które znajdują się na terytorium Polski.


Zdaniem Mariana Piłki fakt, że od 2009 roku sformułowanie "polskie obozy" było zarejestrowane przez polskie służby dyplomatyczne ponad 600 razy w mediach zagranicznych wskazuje, że "nie mamy do czynienia z nieświadomym przekręceniem, ale z działaniami specjalnymi". - Jeśli jest interwencja naszej ambasady to trudno, żeby ta gazeta się nie wycofywała, ale co poszło w świat, to poszło - podkreślił.


Lewica ma obawy


- Naprawdę boję się mieszania wokół konstytucji. Nie mam pewności, że jak się uzyska większość konstytucyjną w tej sprawie, to przy okazji o godzinie 4:37 nad ranem, nie wrzuci się takiej bzdury, za którą będziemy potem przepraszali nasz naród przez 20 lat - podkreślił Czarzasty, przypominając, że wprowadzenie przepisów o ochronie dobrego imienia Polski wymaga zmian w konstytucji.


Czarzasty obawia się także, czy nowy zapis nie będzie wpływał np. na jakość badań i nauki w Polsce. - Bo np. jakiś urzędas uzna, że te sfery dotyczące polskiej historii nie powinny być dotykane, bo to będzie karane. Boję się tego - zaznaczył.

 

Polsat News