- Myślę, że to dość - stwierdził Janusz Onyszkiewicz, były szef MON, odpowiadając na pytanie Bartosza Kurka w programie Nowy Dzień, czy 4 polskie myśliwce nad syryjskim niebem to dużo. - Pytanie, jaka byłaby ich misja - dodał. Odniósł się także do planów rozlokowania baz amerykańskich w Polsce, określił je mianem "mrzonki", nie wkluczył natomiast zwiększonej obecność amerykańskich składów wojskowych, a nawet z Bundeswehry.

 

"Żadnych jednostek lądowych w Syrii nie będzie"


- Ja osobiście wolałbym, żeby ta misja była bardziej ambitna, żeby zawierała też jakieś elementy bojowe. A o tyle to jest dobre, że nasze siły zbrojne miały ogromne  możliwości szkolenia się i także zgrywania się z innymi jednostkami innych krajów natowskich w Iraku i Afganistanie, ale tego brakowało ciągle naszym siłom powietrznym, więc myślę, że to będzie może dobra okazja - powiedział o planach skierowania czterech polskich mysliwców F-16 do akcji w Syrii.

 

Zapytany przez Bartosza Kurka o możliwy rozwój konfliktu, co sprawiłoby, że polska armia będzie w to zbrojnie zaangażowana, były szef resortu obrony odparł: - Myślę, że nie. Jednak kraje zachodnie w sposób bardzo zdecydowany i z dobrych powodów, i chyba wiarygodnie, zapowiadają, że żadnych jednostek lądowych w Syrii nie będzie. 

 

"To się wszystko skończy podziałem Syrii"

 

Przypomniał, że możliwość, ofertę, wejścia do Syrii wojsk lądowych wyraziła Arabia Saudyjska. - Wygląda ona dosyć radykalnie. Nie wiadomo do jakiego stopnia to będzie miało miejsce. Oni gotowi są posłać tam znaczące ilości wojska  - przyznał Janusz Onyszkiewicz.

 

Uspokajał, że gdyby Turcja zaangażowała swoje siły lądowe w Syrii to nie oznaczałoby jeszcze  zaangażowania całego NATO, gdyż Pakt Północnoatlantycki gwarantuje interwencję jedynie w przypadku zagrożenia któregoś z krajów członkowskich. - Rada Paktu do tej pory tylko jedną decyzję taką podjęła, po ataku na World Trade Center w Stanach Zjednoczonych. Przypominam, ta decyzja musi być przyjęta jednomyślnie.

 

Onyszkiewicz zastanawiał się także, jak zakończy się konflikt w Syrii. - Myślę, że jednak rozwiązanie tam musi być przede wszystkim rozwiązaniem politycznym. Pytanie jest, jak ono może wyglądać? Ja osobiście sądzę, że to się wszystko skończy podziałem Syrii i pozostawieniem pana Asada, jako władcy części  Syrii.

 

Niemiecki żołnierz na polskiej ziemi

 

Odnosząc się do planowanej wizyty szefa polskiego MSZ Witolda Waszczykowskiego w USA i rozmów o obecności wojsk amerykańskich na wschodniej flance stwierdził. - Myślenie, że odtworzy się w Polsce taka obecność amerykańska, jaka miała miejsce w Niemczech w czasach "zimnej wojny", jest czystą mrzonką.

 

- Trzeba pamiętać, że nawet ulokowanie jednej brygady na stałe w Polsce, tak jak to było w Niemczech, oznacza ulokowanie kilkunastu tysięcy ludzi, żołnierze, rodziny, trzeba by zbudować miasto. To nie wchodzi w grę. Wchodzi w grę zwiększona obecność amerykańska w postaci składów wojskowych. Ale nie tylko Amerykanów, ale żeby pojawiły się składy z innych krajów na przykład z Wielkiej Brytanii albo nawet, chociaż na razie to jest wykluczone, ale w przyszłości nie można tego zupełnie pominąć, a mianowicie składów Bundeswehry.


Czyli niemiecki żołnierz na polskiej ziemi? zauważył prowadzący program Nowy Dzień Bartosz Kurek. - Ale w innym charakterze. To jest taki paradoks historii. Ja pamiętam, że kiedy robiliśmy  z panem ministrem Faulknerem Richie (minister obrony Niemiec - red.) wspólną przysięgę żołnierzy polskich i niemieckich, to ja wtedy już powiedziałem, że w ogóle to jest taka gigantyczna zmiana, dlatego że dla nas żołnierz niemiecki  oznaczał w przeszłości zagrożenie, a dzisiaj jest on jednym z gwarantów polskiego bezpieczeństwa.