Poinformował również, że wobec 39-letniego dyżurnego, który na jednotorowej linii skierował dwa pociągi naprzeciw sobie, wszczęto postępowanie pod zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci, uszkodzeń ciała oraz zagrożenia bezpieczeństwa ruchu kolejowego. Podejrzany czynił początkowo użytek ze swego prawa do odmowy zeznań, ale potem udzielił śledczym szczegółowych wyjaśnień.

 

Dyżurnemu grozi do pięciu lat więzienia

 

- Gdyby postępował w myśl reguł, a więc zgodnie ze swymi obowiązkami, do zderzenia by nie doszło - powiedział na konferencji prasowej w Bad Aibling prokurator Wolfgang Giese. Zaznaczył, że nie zarządzono tymczasowego aresztowania, gdyż nie ma ku temu podstaw. Rozpatrywany czyn zakwalifikowano jako nieumyślny z maksymalną sankcją pięciu lat pozbawienia wolności. W porozumieniu z obrońcami dyżurnego został on umieszczony w bezpiecznym miejscu.

 

Inny zaangażowany w to śledztwo prokurator Juergen Branz poinformował, że po zauważeniu swego błędu dyżurny próbował ratować sytuację poprzez telefon alarmowy, "ale poszło to w próżnię". Dochodzenie wykluczyło ewentualność technicznych usterek jako przyczyny wypadku.

 

Jedenaście ofiar

 

Do czołowego zderzenia dwóch podmiejskich pociągów na jednotorowej zelektryfikowanej linii między miastami Holzkirchen i Rosenheim na południowym wschodzie Bawarii doszło 9 lutego krótko przed świtem. Oba wagony prowadzące wbiły się w siebie nawzajem, a jeden ze składów wypadł z szyn. Miejsce wypadku znajduje się na zakręcie toru tuż na wschód od uzdrowiskowego miasta Bad Aibling.

 

W katastrofie zginęło 11 osób, w tym obaj maszyniści i dwaj konduktorzy. Jak się wskazuje, liczba ofiar mogłaby być większa gdyby nie to, że wypadek wydarzył się w czasie ferii szkolnych. Liczba rannych przekroczyła 80.

 

Ruch na linii nadal nie przywrócony

 

W kolizji uczestniczyły pociągi Meridian, obsługujące komunikację pasażerską między Monachium i Rosenheim. Ruch na linii, gdzie wydarzyła się katastrofa, jeszcze nie został przywrócony w związku z koniecznością rekonstrukcji zniszczonego torowiska na długości około 120 metrów. Na razie nie wiadomo, jak długo trwać będą te prace.

 

Była to jedna z najtragiczniejszych w skutkach katastrofa kolejowa w Niemczech. W styczniu 2011 roku w zderzeniu pociągu podmiejskiego z towarowym w Saksonii-Anhalt także zginęło 10 osób.

 

PAP