"KOD nigdy nie będzie partią polityczną ani nie będzie startować w żadnych wyborach. Jesteśmy ruchem społecznym, którego celem jest obserwowanie działań władzy, protest przeciwko naruszaniu zasad demokracji oraz łamaniu Konstytucji RP. Chcemy obserwować polską scenę polityczną, a nie zaistnieć na niej jako jedna z sił walczących o władzę" - dodali autorzy oświadczenia i zapowiedzieli, że chcą "współpracować ze wszystkimi, którzy podzielają nasz punkt widzenia na sytuację w Polsce, w tym z partiami opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej, ale jako ruch obywatelski, a nie konkurencyjna partia polityczna".

 

"Stanowczo powtarzamy - jesteśmy ruchem obywatelskim, a nie przyszłą partią polityczną. I to się nigdy nie zmieni" - podsumował Zarząd.

 

"Z góry zaplanowana akcja"

 

O politycznej przyszłości Komitetu Obrony Demokracji spekuluje się od dłuższego czasu. - Niezależnie od intencji uczestników demonstracji KOD jest to formacja polityczna, której celem jest przejęcie władzy w Polsce - powiedział w rozmowie z poniedziałkową "Rzeczpospolitą" Adam Bielan z Polski Razem.

 

Wicemarszałek Sejmu dodał, że Mateusz Kijowski "jest politykiem i należy go oceniać jak każego innego polityka", a strona internetowa KOD została zarejestrowana trzy dniu po wyborach, co ma świadczyć o tym, że to "z góry zaplanowana akcja". Ponadto KOD ma zmierzać do tego, aby "w kolejnych wyborach parlamentarnych utworzyć koalicję z innymi partiami opozycyjnymi i znaleźć się na listach wyborczych".

 

polsatnews.pl, "Rzeczpospolita"