W bazie misji pokojowej ONZ w Kidal doszło w piątek do dwóch ataków rakietowych oraz - w przerwie między nimi - do wybuchu samochodu-pułapki. Rzecznik sekretarza generalnego ONZ podał wcześniej w piątek, że liczba rannych w ataku na misję Błękitnych Beretów sięga nawet 30. W zasadzce w okolicach Timbuktu zginęło z kolei trzech żołnierzy malijskich, a dwóch zostało rannych.

 

Zdaniem szefa misji ONZ MINUSMA w Mali Mahamata Saleha Annadifa istnieje wyraźny związek pomiędzy obydwoma zamachami. - Doszło do nich 48 godzin po mojej pierwszej roboczej wizycie na północy kraju - zaznaczył.

 

Za zamachami stoi najprawdopodobniej regionalna grupa Al-Kaidy Islamskiego Maghrebu (AQIM) - twierdzi agencja AFP.

 

Akty terroru w Mali potępił sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun. Zapewnił, że "piątkowe ataki nie osłabią determinacji Narodów Zjednoczonych w udzielaniu wsparcia władzom i sygnatariuszom ubiegłorocznego porozumienia pokojowego w ich wysiłkach mających na celu osiągnięcie trwałego pokoju w tym kraju".

 

Kolejny atak

 

Mali jest państwem często wstrząsanym atakami terrorystycznymi. W listopadzie ubiegłego roku. doszło do ataku rakietowego na bazę ONZ w Kidal, w wyniku którego cztery osoby straciły życie, a 17 odniosło rany. Cztery dni przed tym wydarzeniem miał miejsce zamach na konwój misji pokojowej ONZ MINUSMA na północnym zachodzie kraju, gdzie w wyniku eksplozji zginął pracownik cywilny ONZ.

 

Mali pogrążyło się w chaosie w 2012 roku, kiedy powiązani z Al-Kaidą islamiści wykorzystali wojskowy zamach stanu w Bamako do zawłaszczenia separatystycznej rebelii Tuaregów i zajęcia pustynnej północy kraju.

 

Latem 2013 roku do Mali zostały skierowane siły ONZ mające pomóc w normalizacji sytuacji na północy kraju. W lipcu 2015 roku zostało zawarte porozumienie o zawieszeniu działań wojennych sygnowane przez władze w Bamako oraz przywódców rebelii Tuaregów.

 

PAP