Chodzi o sprawę łódzkiej kancelarii komornicznej Jarosława K. Asesor komorniczy z tej kancelarii bezprawnie zajął maszyny rolnicze należące do Piotra Kowalskiego, Radosławowi Zarembie - ciągnik, a Katarzynie Walkowskiej cztery samochody. Dzięki dziennikarskiemu śledztwu Małgorzaty Cecherz, reporterki programu "Państwo w Państwie", udało się ustalić, że za każdym razem mechanizm działania osób zaangażowanych w czynności komornicze był identyczny. Zawsze był ten sam wierzyciel, reprezentowany przez tę samą kancelarię prawną. Ta sama kancelaria komornicza odbierała ruchomości należące do bohaterów programu, a te same osoby kupowały te przedmioty od komornika.

 

- To rozbój w biały dzień - wtedy komentowała niezależna senator Lidia Staroń.

 

Wówczas prokuratura prowadziła sprawy w kwestiach dotyczących zarzutów jedynie dla asesora czy komornika. O grupie działającej w porozumieniu nie było mowy.


Teraz okazuje się, że istnienie odkrytego przez Małgorzatę Cecherz mechanizmu potwierdza prokuratura i zastanawia się nad postawieniem zarzutów także innym osobom, które brały udział w tym procederze.

 

- Ustalenia dotyczące poszczególnych postępowań egzekucyjnych przedstawiają już jakby obraz pewnego mechanizmu - mówi naszej reporterce Iwona Śmigielska-Kowalska, rzecznik prokuratury okręgowej w Płocku. - Dowody, jakie zostały zebrane w śledztwie wskazują, że osoby, które brały udział w kolejnych postępowaniach egzekucyjnych, działały wspólnie i w porozumieniu - dodaje.


Więcej już w najbliższą niedzielę o 19:30 w programie "Państwo w Państwie".