- Francja szanuje Rosję i jej interesy. Jednak wiemy, że jeżeli chcemy odnaleźć ponownie drogę do pokoju, to rosyjskie bombardowania cywilów muszą się zakończyć - mówił Valls podczas 52. Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.

 

Szef francuskiego rządu ostrzegł jednocześnie, że europejski projekt może "zniknąć", jeżeli politycy nie będą działać ostrożnie. - Europejski projekt może się cofnąć, a nawet zniknąć, jeżeli o niego nie zadbamy. (...) Jeżeli Europa nie pokaże, że potrafi reagować nie tylko na wyzwania gospodarcze, ale także na zmiany dotyczące bezpieczeństwa, wtedy projekt europejski będzie skończony, ponieważ ludzie go już nie będą chcieć - ostrzegał Valls.

 

Dzień wcześniej wstrzymania rosyjskich nalotów domagał się sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg, który oskarżył Rosję o niweczenie wysiłków na rzecz pokojowego uregulowania konfliktu w Syrii poprzez atakowanie ugrupowań opozycyjnych zamiast Państwa Islamskiego.

 

"Nowa zimna wojna"

 

Premier Rosji Dmitrij Miedwiediew w swoim wystąpieniu obarczył Zachód odpowiedzialnością za nową zimną wojnę pomiędzy jego krajem a Zachodem. - Od końca pierwszej zimnej wojny upłynęło ćwierć wieku - powiedział polityk.

 

Premier Rosji przypomniał wystąpienie z 2007 roku w Monachium prezydenta Władimira Putina. Jak powiedział, Putin ostrzegał wówczas przed negatywnymi skutkami "ideologicznych stereotypów i podwójnej moralności Zachodu". - Czy byliśmy wówczas zbyt pesymistyczni? - pytał Miedwiediew. - Z przykrością muszę stwierdzić, że sytuacja jest dziś jeszcze bardziej poważna; od roku 2007 sytuacja stała się jeszcze bardziej dramatyczna. Duża jednolita Europa nadal nie powstała - dodał. Jego zdaniem Europa "znajduje się w obliczu klęski migracyjnej".

 

- Relacje między Unią Europejską a Rosją są zepsute, na Ukrainie toczy się wojna domowa - ocenił Miedwiediew. - Uważam, że nie jest sytuacją normalną, że na wielu płaszczyznach dialog uległ zerwaniu - dodał.

 

Premier Federacji Rosyjskiej ostro skrytykował NATO, Europę i Amerykę za przedstawianie Rosji jako największego zagrożenia dla pokoju. - Mój kolega (Jens - przyp. red.) Stoltenberg właśnie to zademonstrował - podkreślił Miedwiediew, odnosząc się do wcześniejszego wystąpienia sekretarza generalnego NATO. Prawdziwe zagrożenia są gdzie indziej - zaznaczył rosyjski polityk i wskazał na Ukrainę, Bałkany, Mołdawię i terroryzm.

 

Miedwiediew skrytykował również sankcje nałożone przez Zachód na Rosję po aneksji Krymu. - Ta droga prowadzi donikąd - ostrzegł, zwracając uwagę, że sankcje szkodzą nie tylko Rosji, lecz także krajom, które je wprowadziły. Ponadto obarczył władze w Kijowie odpowiedzialnością za nierealizowanie postanowień z Mińska. Jego zdaniem Ukraina nie zmieniła konstytucji, zwleka z decentralizacją kraju oraz z amnestią. Rosja wykazuje "dużą elastyczność", lecz "nie jest w stanie wypełnić za Ukrainę jej zobowiązań" - powiedział premier Rosji.

 

PAP