W Ministerstwie Sprawiedliwości powstają przepisy, które mają pozwolić na karanie za sformułowania takie jak "polskie obozy śmierci". Niezgodne z prawdą historyczną określenia pojawiają sią między innymi w zagranicznych mediach w odniesieniu do byłych nazistowskich obozów koncentracyjnych rozlokowanych na terenie Polski. Prace nad takim projektem potwierdził w radiu RMF FM szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

 

"Dość z tym kłamstwem, musi być odpowiedzialność"


- Pan minister Patryk Jaki, po konsultacji ze mną, pracuje z zespołem, który już doszedł do finalnego w zasadzie projektu. Ten projekt zaakceptowałem. Przedstawiłem go też wstępnie pani premier Beacie Szydło, która też pozytywnie się do niego odniosła. Myślę, że pan minister Jaki z początkiem przyszłego tygodnia ten projekt przedstawi. Sądzę, że będzie to projekt, który odpowiada oczekiwaniom bardzo wielu Polaków, którzy są nagminnie pomawiani na świecie, w Europie, nawet w Niemczech regularnie, że są sprawcami Holokaustu, że w Polsce były polskie obozy koncentracyjne, polskie komory gazowe. Dość z tym kłamstwem, musi być odpowiedzialność - wyjaśnił minister sprawiedliwości.

 

Pomysł wprowadzenia przepisów o karaniu za sformułowania o "polskich obozach koncentracyjnych" i "polskich komorach gazowych" skomentował dla polsatnews.pl prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości. - Nie jest to chyba specjalny problem w Polsce. Są to jednostkowe przypadki - zauważył prof. Ćwiąkalski.

 

Zauważył też, że w przypadku pojawiania się takich kłamst w mediach zagranicznych istnieje poważna wątpliwość o skuteczność ścigania osób, które się go dopuszczają. - Przy pojawiających się za granicą tego typu sformułowaniach MSZ skutecznie interweniuje poprzez nasze placówki dyplomatyczne. Zazwyczają kończy się na przeprosinach, gdyż posługiwanie się tego typu zwrotami wynika najczęściej z niewiedzy niż jest świadomym działaniem - stwierdził prof. Ćwiąkalski.


Zbigniew Ziobro zapowiedział również zmiany w kodeksie karnym - zaostrzone mają być między innymi kary za gwałt. Maksymalna kara pozbawienia wolności ma wzrosnąć z 12 do 15 lat. Ziobro zadeklarował jednocześnie, że jego resort złagodzi sankcje za drobne przestępstwa, a wyraźnie zaostrzone będą kary za te najokrutniejsze zbrodnie.

 

"Nic nie demoralizuje bardziej niż brak kary"


- Moje wejście do polityki było związane z pewnym dramatycznym wydarzeniem - kilkoma wydarzeniami, ale między innymi takim wydarzeniem, które miało miejsce na granicy Śląska i Małopolski - zgłosiła się do mnie matka dziewczyny, która została brutalnie zgwałcona przez 4 sprawców i wrzucona do kontenera naga, a jednym ze sprawców był późniejszy zabójca ministra Dębskiego - ministra sportu w rządzie AWS-u. Niestety, aresztu nie zastosowano wobec nich, mówiono, że trzeba dać szansę młodym bandytom. I ta bezkarność pokazała, że nic nie demoralizuje bardziej niż brak kary. A wobec bardzo groźnych, zdemoralizowanych sprawców lepiej, jeśli oni siedzą w więzieniu niż chodzą po wolności i mordują czy gwałcą. Dlatego uważam, że należy kary złagodzić - i będziemy łagodzić kary za drobne przestępstwa - natomiast trzeba kary wyraźnie zaostrzyć za te najokrutniejsze przestępstwa wobec skrajnie zdemoralizowanych sprawców - przekonywał Ziobro.

 

"Polecenia będą wydawane jedynie na piśmie"


Po podpisaniu przez prezydenta ustawy o prokuraturze, która  łączy funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, nowe przepisy dają szefowi resortu sprawiedliwości między innymi możliwość wydawania poleceń służbowych prokuratorom. Zbigniew Ziobro wyjaśnił jednak, że polecenia te będą wydawane jedynie na piśmie, i będzie on ponosił za nie odpowiedzialność zarówno prawną jak i polityczną.

 

- Najgorsze są takie naciski, polecenia, o których nikt nie wie, które wydawane są w zamkniętych gabinetach, gdzieś tam za kotarą, gdzie nie ma mediów, nie ma informacji. Później dziwimy się, że np. za rządów Platformy Obywatelskiej dwukrotnie prokuratorzy usiłowali stawiać zarzuty ministrom czy wiceministrom rządu właśnie PO-PSL i za każdym razem sprawa ta była przejmowana przez ich zwierzchników i następnie umarzana. Pytanie, kto to polecił, bo na pewno ktoś przecież na tym stał - tłumaczył Ziobro.


- Teraz wprowadzamy transparentność. Jeżeli prokurator nie będzie chciał prowadzić postępowania, a ja uznam, że są ku temu powody, to będę mógł, podobnie jak każdy prokurator przełożony, wydać wtedy polecenie na piśmie. Biorę wtedy za to odpowiedzialność prawną i odpowiedzialność polityczną, to będzie oceniane - dodał.


RMF FM