Szef MON Antoni Macierewicz poinformował w środę w Brukseli, że Polska będzie współuczestniczyć w działaniach przeciwko terrorystom z tzw. Państwa Islamskiego. - W najbliższych tygodniach zostaną ustalone szczegóły, wstępnie mówiliśmy o działaniach rozpoznawczych i szkoleniowych - powiedział Macierewicz. Szef MON uczestniczył w środę w spotkaniu ministrów obrony narodowej NATO w kwaterze głównej Sojuszu.


- Ten nasz udział jest dosyć jasny. Nie ma udziału w akcjach bojowych, mam nadzieję, że tam nie będą ginęli polscy żołnierze – powiedział w TVP Info wiceszef MSZ Bartosz Kownacki.


Cezary Tomczyk (PO) ocenił zapowiedź ministra obrony narodowej jako "poważną". - Zasłynął jako orędownik bomby atomowej, później włamywał się łomem do centrum kontrwywiadu NATO, dzisiaj deklaruje bardzo poważne zaangażowanie bez szerszej dyskusji w Polsce, bez powiadomienia o tym Sejmu, czyli organu kontroli nad rządem - powiedział poseł Platformy.

 

- Żądamy wyjaśnień od pana ministra Macierewicza w tej sprawie, bo te deklaracje idą bardzo daleko - podkreślił poseł PO.

 

"Czy straciliśmy również zwierzchnika Sił Zbrojnych?"


Według niego, informacje na temat udziału Polski w koalicji przeciwko IS pojawiła się na wielu portalach na Bliskim Wschodzie i międzynarodowych, tymczasem nie wiadomo, jak miałoby wyglądać zaangażowanie Polski. - Warto też zadać to pytanie w kontekście tego, co będzie się działo w Polsce wkrótce, czyli dwóch bardzo ważnych wydarzeń międzynarodowych - Światowych Dni Młodzieży oraz szczytu NATO w Warszawie. Te decyzje w tym kontekście budzą również wielkie kontrowersje - dodał Tomczyk.


Polityk pytał też, czy o planach MON informowany był zwierzchnik Sił Zbrojnych, prezydent Andrzej Duda. – Wiemy, że w ostatnim czasie straciliśmy strażnika konstytucji w osobie pana prezydenta Dudy; pytanie, czy straciliśmy również zwierzchnika Sił Zbrojnych. Dzisiaj na te pytania będziemy oczekiwali bardzo szczegółowych wyjaśnień - powiedział poseł Platformy.


Apel o zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego


Były szef MON, senator PO Bogdan Klich jako błąd określił podejmowanie decyzji w sprawie udziału w koalicji przeciw IS przed uzyskaniem "precyzyjnych deklaracji" dotyczących tego, jak będzie wyglądało wzmocnienie Polski przez NATO.


- Nie ma jeszcze decyzji, ilu żołnierzy amerykańskich będzie przebywało na terytorium naszego kraju; nie ma też decyzji ostatecznej o tym, jaka będzie ilość sprzętu amerykańskiego, która tutaj, u nas będzie rozlokowana. Nie ma wreszcie ostatecznej decyzji, jaka część spośród tych 3,4 mld dolarów będzie wydana na wzmocnienie infrastruktury wojskowej, na wydatki związane z ćwiczeniami właśnie u nas w Polsce - mówił Klich.


Dlatego też PO oczekuje "precyzyjnej informacji" na temat tego, do czego rząd zobowiązał się w środę w Brukseli.


Były szef MON zwrócił się też z apelem do prezydenta Andrzeja Dudy, by zwołał posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego w sprawie zaangażowania Polski na rzecz walki z Państwem Islamskim oraz planów wzmocnienia wschodniej flanki NATO. RBN nie zebrała się jeszcze ani razu, od kiedy urząd prezydenta pełni Andrzej Duda.

 

"Nie ma mowy o zaangażowaniu bojowym"

 

Rzecznik prasowy MON Bartłomiej Misiewicz komentując apel posłów Platformy stwierdził, że nasze działania miałoby dotyczyć wyłącznie zaangażowania szkoleniowego. - Chodzi o szkolenie chrześcijańskiej policji w Syrii. Nie ma żadnej mowy o zaangażowaniu bojowym i wysyłaniu wojsk do Syrii - podkreślił Misiewicz.

 

Dodał, że szczegóły dotyczące zaangażowania Polski będą dopiero doprecyzowywane i proces ten może potrwać około dwóch miesięcy. Zaznaczył jednocześnie, że informacja na ten temat będzie przedstawiona dopiero, gdy te szczegóły zostaną ustalone.


Wzmocnienie wschodniej flanki NATO


Podczas środowego spotkania szefów MON państw NATO w Brukseli zapadła również decyzja o wzmocnieniu obecności wojskowej na wschodniej flance Sojuszu. Będzie ona rotacyjna i uzupełniana przez program ćwiczeń oraz wspierana przez konieczną infrastrukturę, aby ułatwić szybkie przemieszczanie sprzętu i wojska w razie potrzeby.


W ubiegłym tygodniu USA ogłosiły, że w 2017 roku na obecność wojskową w Europie przeznaczą 3,4 mld dolarów, czyli cztery razy więcej niż do tej pory.

 

PAP