Ben Gillin, autor aplikacji Kimunji, z premedytacją nazwał ją tak, by przypominała nazwę aplikacji stworzonej przez Kim Kardashian. Chciał zdetronizować emotikony celebrytki, które uznał za "szkodliwe dla społeczeństwa".


"To straszne i wyniszczające"


Dodał, że jego celem jest również to, by ludzie "zaczęli więcej rozmawiać o Korei Północnej". - Kim Dzon Un to straszna postać, ale to, co aplikacja Kimonji robi społeczeństwu, jest jeszcze bardziej przerażające - stwierdził.


Aplikacja Kimonji trafiła do sprzedaży pod koniec ubiegłego roku. Posiada ponad 500 ilustracji przedstawiających Kim Kardashian, jej poszczególne części ciała i ulubione przedmioty. Bardzo szybko stała się najchętniej kupowaną aplikacją w iTunes.
 

Mieszkający w Teksasie Ben Gillin podkreśla, że nawet nie chce wyobrażać sobie dzieci, które na co dzień posługują się taką aplikacją. - To straszne i wyniszczające - podkreśla grafik.

 

 

KIMOJI

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kim Kardashian West (@kimkardashian) 20 Gru, 2015 o 9:43 PST

 

cbc.ca, bbc.com, instagram.com/?taken-by=kimkardashian