O aukcji na portalu internetowym Allegro dowiedział się Narodowy Instytut Dziedzictwa z Warszawy. Do instytucji zadzwonił użytkownik portalu zaniepokojony telefonami od specjalistów zajmujących się zabytkami.

 

Niepokój po telefonach od archeologów

 

- Mężczyzna zadzwonił do naszego Wydziału Archeologii i opowiedział, że dzwoniono do niego z pytaniami o aukcję. Rozmówcy pytali, dlaczego tak cenny i rzedki przedmiot został wystawiony na sprzedaż, a licytacja zaczyna się od złotówki - powiedziała polsatnews.pl Wioletta Łabuda-Iwaniak z Narodowego Instytutu Dziedzictwa.

 

Mężczyzna poinformował, że zaniepokojony telefonami osób zainteresowanych aukcją chciał zakończyć aukcję i odzyskać prawdopodobnie zabytkowy przedmiot, jednak osoba z Gdańska, która go kupiła, nie zgodziła się na jego oddanie.

 

- Wysłaliśmy pismo z informacją na ten temat do policji. W takich sprawach stale wspólpracujemy - powiedziała Wioletta Łabuda-Iwaniak.

 

Policja przeszukała mieszkanie

 

Pomorscy policjanci dotarli do 38-letniej gdańszczanki, która za 150 złotych kupiła ołowianą pieczęć i przekazała ją członkowi rodziny. Przedmiot został zabezpieczony podczas przeszukania.

 

"Wstępnie ustalono, że ślady na przedmiocie wskazują na jego przebywanie w ziemi, co może oznaczać, że najprawdopodobniej jest zabytkiem archeologicznym zgodnie z Ustawą o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami i jest własnością Skarbu Państwa" - poinformowała pomorska policja.

 

Teraz policja czeka na opinię biegłego z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Gdańsku, który oceni, czy zabezpieczony przedmiot jest faktycznie zabytkiem. Za popełnienie przestępstwa paserstwa umyślnego dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury grozi 10 lat więzienia.

 

Bezcenny zabytek za grosze

 

Sprzedawca, który wystawił przedmiot na aukcji jako swoją lokalizację podał Mielnik niedaleko Drohiczyna na Podlasiu.

 

Pieczęć jest niekompletna - brakuje połowy, ale to nie umniejsza rangi znaleziska. Na Allegro opisana była jako: "stara plomba medalion ciekawy".

 

 

 Zdjęcia pieczęci z aukcji na portalu internetowym.

 

Niemal identyczną bullę papieża Marcina V, którego pontyfikat przypadł na lata 1417-1431 odnalazł na Ostrowie Tumskim w Poznaniu w czerwcu 2014 roku archeolog Artur Dębski. Stwierdził on wówczas, że jest to unikatowe znalezisko, a w Polsce jest tylko kilka podobnych zabytków.

 

- Wiemy ze źródeł naukowych, że podobnych bulli papież Marcin V wysłał do Polski około 2,5 tysiąca. W tamtym czasie każda bulla miała pieczęć - powiedziała Wioletta Łabuda-Iwaniak.

 

- Gdyby się potwierdziło, że znalezisko jest autentyczne, to z tej liczby do naszych czasów przetrwałyby tylko dwie takie pieczęcie - powiedziała rzeczniczka Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Podkreśliła przy tym, że wartości zabytku nie da się określić.

 

Według niej podobne znaleziska po przebadaniu i opisaniu przez naukowców zwykle są eksponowane w muzeach prezentujących zabytki archeologiczne w regionie, w którym zostały znalezione.