We wtorek decyzją krakowskiego sądu po blisko 9 latach rybnicki szpital opuścił 58-letni Stanisław Belski, podejrzany w 2007 r. o przywłaszczenie dwóch paczek kawy.

 

Jeszcze dłużej, 11 lat, przebywał w rybnickiej placówce 78-letni Feliks Meszka, który trafił tam po tym, jak był podejrzany o groźby karalne z lat 1998-2003, za co może grozić grzywna, kara ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do 2 lat.

 

10 listopada ub. roku po kasacji Rzecznika Praw Obywatelskich Sąd Najwyższy uchylił postanowienia sądów w sprawie przymusowego leczenia Meszki. Jednakże 12 listopada wobec mężczyzny, zamiast zwolnienia, zastosowano procedurę przyjęcia do szpitala bez jego zgody, z uwagi na rzekome zagrożenie wynikające z jego choroby - w trybie przepisów Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego.

 

Leczenie z naruszeniem

 

Meszka ostatecznie wyszedł na wolność w połowie grudnia 2015 r. - po tym, jak rybnicki sąd uznał, że ostatnia decyzja o umieszczeniu go w szpitalu bez jego zgody zapadła z naruszeniem przepisów.

 

Historię Feliksa Meszki przedstawili reporterzy Interwencji w swoim reportażu.

 

Trzeci z przymusowo osadzonych, Krystian Brolla, w rybnickim zakładzie psychiatrycznym przebywał ponad 8 lat.

 

Dyrektor rybnickiego szpitala Andrzej Krawczyk w specjanym oświadczeniu zapewnił że przestrzeganie praw pacjentów tej placówki jest poddawane regularnym kontrolom powołał się na inspekcje NIK z lat 2012-2014. Części mediów, relacjonujących opuszczenie szpitala przez przetrzymywanych przez lata pacjentów, dyrekcja szpitala zarzuca podawanie nieprawdziwych informacji. Zaprzeczyła m.in., by opinie o stanie zdrowia pacjentów były zapożyczane z kart innych leczonych.

 

"Konfrontacyjny" przedstawiciel Rzecznika Praw Obywatelskich

 

"Szpital w Rybniku nie ma żadnego wpływu ani związku z tym, w jakich okolicznościach i na jakiej podstawie dany pacjent kierowany jest przez sąd na oddział detencji przymusowym pobycie w zamkniętym zakładzie" poinformował dyrektor placówki. "Decyzje o zwolnieniu osób przebywających na detencji również wydaje sąd" - zaznaczył dyrektor.

 

Do złej opini zdaniem dyrektora przyczynił się przedstawiciel Rzecznika Praw Pacjenta w rybnickim szpitalu, któremu lekarze zarzucają "konfrontacyjny" i "dezintegrujący" styl pracy. "Niepokój co do działalności rzecznika wyrażają nie tylko lekarze (…), ale także pacjenci i ich rodziny, których opinie i skargi docierają do dyrekcji szpitala" - napisał Krawczyk.

 

Psychiatrzy: opinia nie jest utworem literackim


W związku z doniesieniami prasowymi list otwarty wystosowali także psychiatrzy ze szpitala w Rybniku. Zapewniają, że wystawiane przez nich opinie były rzetelne i prawdziwe. Jak wyjaśnili, sporządzana co pół roku opinia powinna być jasna i zwarta, ma ustaloną budowę i jeśli stan pacjenta nie zmienia się, powtarzają się w niej także opisy stanu jego zdrowia.

 

Lekarze dodali, że opinia "nie jest utworem literackim, gdzie podstawowym wymogiem jest poszukiwanie coraz to nowych figur stylistycznych". Zaznaczyli też, że jeśli sąd ma wątpliwości co do opinii może zażądać opinii uzupełniającej lub powołania nowych biegłych.

 

Pełnomocnik Meszki i Brolla adwokat Piotr Wojtaszak domaga się odpowiednio 14,5 mln i 12 mln zł, zadośćuczynienia i odszkodowania za bezprawne pozbawienie wolności.

 

PAP