Firma z Gliwic jest producentem głośnej gry "Hatred" z 2015 roku, w której gracz wciela się w rolę seryjnego mordercy nienawidzącego ludzkości.

 

Producenci tłumaczyli, że była to odpowiedź na coraz powszechniejszą w grach komputerowych poprawność polityczną. Entertainment Software Rating Board, organizacja oceniająca zawartość gier i wyznaczająca im granice wiekowe, po raz trzeci w historii użyła w przypadku "Hatred" ograniczenia "Adults Only", czyli "tylko dla dorosłych".

 

"IS Defence"  to kolejny projekt gliwickiej firmy. Tym razem znacznie mniejszy.

 

- Projekt powstał przy okazji Game jamu, imprezy, w czasie której w ciągu trzech dni robi się grę. Na imprezę nie dojechaliśmy, więc pomysł nie został wtedy wykorzystany. Pierwotnie postanowiliśmy go zrealizować jako minigrę. Projekt miał być mniejszy, ale nieco się rozrósł - mówi polsatnews.pl Cyprian Listowski z Destructive Creations.

 

 

"Political fiction"


To pierwsza w historii gra poświęcona walce z Państwem Islamskim. - Ludzie raczej uciekają od takich spraw, są tematy, których wygodniej jest nie poruszać. Tak jest ze wszystkim, w grach także. A terroryści są ogólnie uważani za niebezpiecznych - tłumaczy Listowski, i dodaje: - To nasze political fiction na temat tego, jak świat może wyglądać za cztery lata i czego chcielibyśmy uniknąć.


Nowa gra już wzbudziła kontrowersje. Z islamistami walczy lub krytykuje ich zachodni świat, ale walka na ekranie komputera?

 

- W grach często strzela się do terrorystów, ale powiedzenie, że to jakaś konkretna organizacja, albo odwołanie się do czegoś rzeczywistego, jest traktowane histerycznie. Na pewno lewicujące środowiska w Stanach Zjednoczonych będą histerycznie podchodzić do tej gry. W Europie takie ruchy również funkcjonują - wyjaśnia.

 


Jak za dawnych lat


Mechanika gry jest wzorowana na tytułach sprzed wielu lat – takich jak "Beach Head" z 1983 roku, gry wydanej na komputery Atari i Commodore 64, czy "Operation Wolf" z 1988 roku, wydanej m.in. na Amigę i NES.

 

Gracz wciela się w rolę operatora karabinu maszynowego walczącego po stronie NATO, który został wysłany do obrony wybrzeża Europy przed nacierającymi dżihadystami. Jego zadanie - jak głosi instrukcja na stronie internetowej gry - to "zniszczenie tak wielu najeźdźców, jak to możliwe, aż do bohaterskiej smierci". Gracz może walczyć z islamistami za pomocą swojego karabinu maszynowego, wyrzutni rakiet oraz wsparcia lotniczego.

 

- Jest trend robienia rozbudowanych gier, które są wielkimi produktami za wielkie pieniądze. To wcale nie jest dla nas przymus - kiedyś robiono gry ani zupełnie maleńkie, ani wielkie. Robiono je na chwilę, aby móc odreagować, i w ten sposób robimy "IS Defence" - wyjaśnia Listowski.


Kłopotliwa premiera


Pracownicy Destructive Creations nie wiedzą, kiedy odbędzie się premiera gry. Jej głównym miejscem dystrybucji będzie platforma Steam.

 

- Gra jest praktycznie gotowa. Główną kwestią jest to, jak Steam, czyli nasza główna platforma wydawnicza, będzie się na ten tytuł zapatrywać. Czy przejdziemy proces weryfikacji, czy nie. Ile to potrwa, trudno powiedzieć. Jeśli użytkownicy Steama wykażą zainteresowanie, to projekt powinien z automatu przejść, ale to nie zawsze tak się układa - twierdzi Listowski. Proces mogą opóźnić ewentualne kontrowersje dotyczące gry.

 


Studio zakłada, że gra zostanie opublikowana mniej więcej za dwa miesiące, w drugim kwartale 2016 roku.


polsatnews.pl