Deutsche Bank wpadł w tarapaty m.in. przez wielomiliardowe straty i ogromne kary, jakie musi zapłacić za oszustwa swoich pracowników. Manipulowali oni rożnymi finansowymi wskaźnikami - na czym stratni byli klienci.


W efekcie, akcje niemieckiego giganta w ciągu pół roku straciły na wartości 36 proc. Na rynkach pojawiają się głosy, że możliwe bankructwo Deutsche Banku wywołałoby kryzys finansowy na świecie większy niż ten spowodowany upadkiem Lehman Brothers.


Nie jest jasne, ile bank może jeszcze  stracić przez to, że zaangażował się w Chinach, których gospodarka hamuje. Prawdopodobnie udzielił też dużych pożyczek firmom z branży naftowej.

 

Deutsche Bank zamknął ubiegły rok rekordową w swej historii stratą około 6,7 mld euro.


List do pracowników


Próbując zapobiec panice John Cryan, szef największego niemieckiego banku, wysłał list do pracowników, z zapewnieniem, że "nic strasznego się nie dzieje". Napisano też "Deutsche Bank jest solidny niczym skała. Chcemy rozwiać niepewność panującą wśród pracowników oraz na rynku finansowym".


Sytuację próbował uspokajać nawet niemiecki minister finansów, który też zapewniał, że nie ma obaw o kondycję Deutsche Banku. Zaraz jednak na rynkach pojawiły się spekulacje, że jeśli w sprawę zaangażował się  niemiecki rząd, to dzieje się jednak coś niedobrego.


Kłopoty odczuła złotówka


Niepokoje na rynkach nie pomagają naszej walucie. Złoty po spadkach w ostatnich tygodniach nie odzyskał znacząco sił. A jego kurs przekłada się nie tylko raty kredytów zaciągniętych w obcych walutach, ale też na koszty zagranicznych wyjazdów. Myśląc o urlopie warto już to uwzględnić.    

 

Polsat News, PAP