W czasie gdy Visinescu był naczelnikiem więzienia w latach 1956-1963, śmierć poniosło 14 osadzonych.


Sądzony za zbrodnie przeciwko ludzkości Visinescu został skazany w pierwszej instancji w lipcu ubiegłego roku, ale się odwołał. Nie było go w sądzie podczas odczytywania wyroku. Środowy wyrok jest ostateczny.

 

"Reżim eksterminacji"


Visinescu oskarżony został o ustanowienie w Ramnicu Sarat na wschodzie Rumunii Osławione więzienie było znane ze znęcania się nad więźniami, m.in. z głodzenia ich, pozbawiania pomocy medycznej i ogrzewania, z izolowania osadzonych i skazywania ich na całkowite milczenie. Co najmniej 14 więźniów zmarło.


Domagając się uniewinnienia w czasie procesu, adwokat Visinescu zapewniał, że "nie ma żadnego dowodu co do zamiaru oskarżonego do zadawania dodatkowych cierpień w stosunku do tego, co przewidywały przepisy" w ówczesnych czasach.

 

Visinescu od początku utrzymywał, że to nie on ustalał zasady więzienne i "jedynie wykonywał polecenia zwierzchników". W czasie procesu nigdy nie wyraził żalu, ani nie poprosił ofiar o przebaczenie. Podczas ostatniej rozprawy w styczniu płakał i mówił, żeby "pozwolić mu umrzeć".


600 tys. więźniów politycznych


W Rumunii z powodów politycznych w latach 1947-1989 uwięziono ponad 600 tys. ludzi - intelektualistów, przeciwników politycznych, wojskowych i duchownych. Skalę ich cierpień zaczęto ujawniać zaledwie przed kilku laty.


Visinescu jest pierwszym naczelnikiem więzienia z czasów komunistycznych, którego rozlicza rumuński wymiar sprawiedliwości 25 lat po upadku w tym kraju reżimu totalitarnego. Proces Visinescu rozpoczął się we wrześniu 2014 roku.

 

PAP