Odcinek poświęcony Polsce został nadany 21 stycznia.

 

"Naszym zdaniem reportaż pt. >>Czy Polska się putinizuje?<< przedstawił obecną sytuację polityczną w Polsce w sposób powierzchowny i zniekształcony, bez zachowania standardów dziennikarskich, których można by oczekiwać od BBC, oraz wyraźnie przecząc niektórym własnym wytycznym redakcyjnym" - głosi komunikat rzecznika MSZ.

 

Zastrzeżenia MSZ do filmu zawarto w siedmiu punktach. Najważniejszy zarzut dotyczy "subiektywnego przekazu i nieprecyzyjnego, emocjonalnego języka".

 

"Mroczne ujęcia ulic Warszawy"


"Już pierwsze słowa komentarza ("Atmosfera w Polsce zmienia się, i to szybko"), wygłoszone na tle mrocznych ujęć ulic Warszawy, wywołują w widzach uczucie niepokoju i lęku" - napisał rzecznik.  


Według MSZ, w filmie pominięto ważny punkt widzenia i wyciągnięto nieuzasadnione wnioski. "Dowody przedstawione przez producentów na poparcie twierdzenia, że atmosfera w Polsce szybko się zmienia, pokazują jedynie, że atmosfera zmienia się wśród niektórych grup przeciwników politycznych PiS - nic więcej" - podkreśla rzecznik. Jego zdanie, autorzy materiału nie zachowali bezstronności, a za to w przedstawili wiele uproszczeń.


"Brak precyzji w języku i rozumowaniu skutkował bezkrytyczną akceptacją narracji tylko jednej części konfliktu, czyli przeciwników PiS, którzy twierdzą, że w tej chwili największy rozłam w polskiej polityce występuje pomiędzy opresyjnym rządem a społeczeństwem obywatelskim, starającym się bronić swoich praw podstawowych" - podkreślił Dmochowski.

 

"Wszystkie nowe władze zwalniały z pracy"


Autorom filmu zarzucił, że zebrali niewystarczającą ilości informacji i zabrakło im znajomości kontekstu.


MSZ skomentowało też przedstawione w filmie dane o zwolnieniu menedżerów i dziennikarzy publicznych stacji telewizyjnych i radiowych oraz o czystkach w służbie cywilnej i zwiększeniu uprawnień nadzoru policji i tajnych służb.  

 

"Tylko ostatni z tych wszystkich zarzutów - odnoszący się do uprawnień do nadzoru - może być uzasadniony jako próba zmiany istniejących przepisów. Pozostałe, czy ktoś tego chce, czy nie, są dobrze ugruntowanymi praktykami w polskiej polityce. Od upadku komunizmu wszystkie nowo wybierane władze, w tym gabinet Platformy Obywatelskiej, wpływały na Trybunał Konstytucyjny, przejmowały kontrolę nad mediami publicznymi, zwalniały z pracy menedżerów spółek kontrolowanych przez państwo i oczyszczały służbę cywilną ze swoich przeciwników politycznych" - głosi list do kierownictwa BBC.


Według resortu spraw zagranicznych, "sugerowanie, że obecny rząd Prawa i Sprawiedliwości robi coś niepokojąco nietypowego i nadzwyczajnego jest po prostu błędne".

 

"Rażący przykład politycznego kumoterstwa"


MSZ zaprotestowało też przeciwko zaproszeniu do programu Mayi Rostowskiej, córki byłego polskiego ministra finansów i wicepremiera Waldemara Rostowskiego, która w 2013 r. została analitykiem rządowego Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

 

"Jej powołanie wzbudziło publiczne kontrowersje i było powszechnie krytykowane jako rażący przykład politycznego kumoterstwa. (...) W pewnych okolicznościach należy rozważyć, czy sytuacja rodzinna i bliskie kontakty osobiste nie stanowią potencjalnego konfliktu interesów." - podkreśliło ministerstwo.

 

"Mamy nadzieję, że w przyszłości opisywanie sytuacji politycznej w Polsce i innych państwach Europy Wschodniej będzie bardziej obiektywne i oparte na dokładniejszych informacjach, zgodnie z wymogami standardów dziennikarskich nadawcy publicznego i Zasad Redakcyjnych BBC" - tak kończy list rzecznik resortu.


Pełna treść protestu dostępna tutaj.