Prorektor stanął przed prokuratorem w poniedziałek późnym popołudniem. Usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień poprzez, wyrażenie ustnej zgody na przeprowadzenie imprezy "Start Party" bez uprzedniego porozumienia z rektorem lub kolegium rektorskim. Prorektor nie przyznał się do winy i odmówł składania wyjaśnień.  

 

W czasie imprezy, która odbyła sie z 14 na 15 października tego roku, na terenie Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy zginęły dwie osoby, a kilkanaście odniosło obrażenia. W wąskim łączniku między dwoma budynkami wybuchła panika, studenci tratowali się wzajemnie.

 

Zarzuty dla przewodniczącej samorządu

 

Wcześniej zarzuty w tej sprawie usłyszała 20 Ewa Ż. Zdaniem śledczych, to przewodnicząca samorządu studentów, jako organizator imprezy masowej, powinna zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom zabawy. Jak poinformował zastępca prokuratora rejonowego Adam Lis,  przedstawiono jej zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia wielu osób, zorganizowania imprezy masowej bez zezwolenia i sprzedaży alkoholu bez pozwolenia. Studentce grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.

 

Ewa Ż. nie przyznała się do większości postawionych jej zarzutów i odmówiła składania wyjaśnień. Przyznała jedynie, że nie dopełniła obowiązków dotyczących sprzedaży alkoholu bez pozwolenia.

 

Prokuratura nie wyklucza, że w tej sprawie zarzuty usłyszą kolejne osoby.