Jak przekonywała posłów, to ważny projekt, na który czeka się latami: mądre państwo wspiera rodzinę.

 

Szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej stwierdziła, że po wprowadzeniu programu wydatki na rodzinę "będą oscylować" w granicach 3 proc. PKB. - Wystarczy powiedzieć, że obecnie na politykę rodzinną wydajemy 2 proc. PKB - dodała.

 

Zdaniem Rafalskiej, Polacy chcą mieć zdecydowanie więcej dzieci niż obecnie posiadają. Mówiła, że program powinien zostać wprowadzony jak najszybciej. 

 

- Zależy nam na czasie, bo w dorosłość wchodzą jeszcze liczne roczniki urodzone w latach 80. i na początku 90. Musimy zrobić wszystko, by przekonać tych młodych ludzi, aby mieli dzieci - podkreśliła minister.

 

500 zł obiecane w kampanii

 

Ustawa o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, wprowadzająca świadczenie wychowawcze w wysokości 500 zł na dziecko to sztandarowy projekt rządu PiS, zapowiadany w kampanii wyborczej. Przewiduje, że każda rodzina, niezależnie od dochodów, otrzyma świadczenie na drugie i kolejne dziecko (do ukończenia przez dzieci 18 lat). Rodziny, których dochód na osobę nie przekracza 800 zł (lub 1200 zł w przypadku dzieci z niepełnoprawnością), otrzymają 500 zł również dla pierwszego dziecka.

 

Świadczenie wychowawcze ma wypłacać urząd miasta, gminy, ośrodek pomocy społecznej lub centra do realizacji świadczeń socjalnych. Wniosek będzie trzeba składać raz w roku, w miejscu zamieszkania.


Koszty realizacji programu w tym roku to - według szacunków rządu - ponad 17 mld zł.

 

 

PO: 500+ to program dla wybranych

 

 

- 500+ to program dla wybranych i oszustwo wyborcze, bo w kampanii wyborczej PiS obiecywał 500 zł na każde dziecko – stwierdził podczas debaty szef klubu PO Sławomir Neumann. Według niego projekt w obecnej postaci "wyklucza 3 miliony dzieci".

 

 

 

- Mówiła pani, że jest to historyczny projekt. To raczej jest historyczne kłamstwo - zwrócił się do minister szef klubu PO.  -Przedstawiacie projekt, który wyklucza 3 miliony dzieci i 1,8 miliona rodzin. Oszukujecie, kłamiecie, wykluczacie dzieci. Dzielicie dzieci na lepsze i gorsze – argumentował szef klubu PO.

 

Apelował o zajęcie się projektem Platformy Obywatelskiej, który jest - jak mówił - sprawiedliwy i uczciwy i nie dzieli dzieci na gorsze i lepsze.  - Odpuście jedynakom - nawoływał.

 

PO złożyła własny projekt, zgodnie z którym od 1 lipca rodzice otrzymywaliby 500 zł miesięcznie na każde dziecko. Wypłatą świadczeń - według projektu Platformy - miałby zająć się ZUS.

 

Kukiz’15: program 500+ jest za drogi i nie da odpowiednich efektów demograficznych

 

Pieniądze, które rząd chce wydać na program "Rodzina 500+" będą zmarnowane, bo nie przyniesie on żadnego efektu - ocenił poseł Kukiz'15 Rafał Wójcikowski.

 

Jego wystąpienie poprzedziło wejście na sejmową mównicę posłanki PO Agnieszki Pomaskiej, którą zbulwersował strój Wójcikowskiego. Pojawił się on bowiem w koszulce z napisem: "Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek" i zdjęciem przekreślonego Okrągłego Stołu. Pomaska zwróciła się do marszałka z wnioskiem, aby nie dopuścił on Wójcikowskiego do głosu.  - To nie przystoi tej Izbie, aby ktoś w t-shircie występował na mównicy - mówiła posłanka PO. Jej wniosek nie został jednak rozpatrzony.

 

 

Odnosząc się do programu "Rodzina 500+", poseł wskazywał, że według szacunków z rządowego projektu liczba urodzeń zwiększy się z 380 tys. obecnie do 410 tys., czyli o 10 proc.  - Czyli wskaźnik dzietności wzrośnie z 1,3 maksymalnie do 1,5. Czy to uchroni naszą apokalipsę demograficzną w najbliższych latach? Sami się państwo przyznajecie do tego, że nie uchroni. Sami państwo wiedzą, że to nic nie da - mówił, zwracając się do posłów PiS oraz rządu.

 

Wskazał, że jeśli podliczyć koszty w perspektywie 10 lat i podzielić je przez liczbę dzieci, jakie mają się dzięki programowi urodzić, to "na jedno nowe dziecko wychodzi 850 tys. zł". Tymczasem - jak mówił - dziecko w czasie swojego dorosłego życia przyniesie do systemu emerytalnego 350 tys. zł.  - Nakłady prawie trzykrotnie większe od dochodów. Nie rozwiążemy problemu upadającego ZUS-u i braku zastępowalności pokoleń, bo nakłady przekraczają wam prawie trzykrotnie potencjalne dochody z tego tytułu. To jest źle skonstruowany program - podkreślał.

 

 - Ja nie krytykuję idei, bo my też jesteśmy za polityką prorodzinną, ale w ten sposób pogłębicie problem. Państwo pogłębicie dług, bo nie macie pieniędzy na ten program; zwiększacie deficyt budżetowy, wprowadzacie nowe podatki - przekonywał. Poseł Wójcikowski powiedział też, że podczas głosowania nad tym projektem w jego ugrupowaniu nie będzie dyscypliny i "każdy będzie głosował tak, jak nakazuje mu sumienie".

 

Nowoczesna: 500+ dostaną bogaci, program nie wesprze części biednych

 

- Program 500+ zawiera szereg rozwiązań nieprzyzwoitych, bo skorzystają najbogatsi, a nie otrzymają go rodziny z dochodem powyżej 801 zł na osobę - oceniła Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej. Zapowiedziała m.in. poprawkę wprowadzającą górny próg dochodowy.

 

W jej ocenie program 500+ to "kupowanie głosów wyborców za pieniądze publiczne". Odnosząc się do projektu Platformy Obywatelskiej, która proponuje dodatek 500 zł na każde dziecko, Lubnauer uznała, że PO "chce kupić jeszcze więcej głosów, za jeszcze większe pieniądze".  

 

Posłanka Nowoczesnej za ”nieprzyzwoite" uznała to , że jak mówiła „PiS odbiera prawo do 500 zł na dziecko samotnej matce, która ma 801 zł dochodu na osobę”. - W projekcie, który ma wymiar czysto socjalny, nie można pominąć najsłabszych - podkreślała.  - Uważamy, że rodziny, które mają powyżej 2,5 tys. zł na głowę w rodzinie, nie powinny tych pieniędzy dostawać - dodała.

 

 

 

Nowoczesna przedstawiła też rozwiązania, które mają być alternatywą dla rządowego programu . Zakładają one m.in. umarzalny wkład własny na zakup mieszkania oraz możliwości pracy w niepełnym wymiarze godzin dla rodziców dzieci do 3 roku życia.

 

PSL: więcej pieniędzy na rodzinę nie oznacza większej dzietności

 

- Polityka rodzinna nie może się opierać na jednym programie, musi składać się z wielu działań - powiedział we wtorek w Sejmie szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Podkreślił, że nie zawsze więcej pieniędzy w polityce rodzinnej zwiększa dzietność.

 

- Program prorodzinny nie może się opierać na jednym programie. Musi składać się z wielu działań - od urodzenia, przez wychowanie dziecka, pójście dziecka do szkoły, aktywność zawodową, wejście na rynek pracy, po politykę rodzinną  - mówił były minister pracy i polityki społecznej.

 

 

Podkreślił, że nie ma prostego równania w polityce rodzinnej, które mówi: "więcej pieniędzy na rodzinę, więcej pieniędzy w świadczeniu - tym większa dzietność". - To równanie nie zawsze przynosi swój efekt. Trzeba szukać szerszych i lepszych rozwiązań - stwierdził.

 

- Nie da się zbudować dobrej polityki rodzinnej w oparciu o jeden, choćby najbogatszy program. Jego nazwa „świadczenie wychowawcze” nie świadczy o głównym celu, czyli zwiększaniu dzietności. Bardziej świadczy - i bardziej będzie temu służyć - wychowaniu i utrzymaniu dzieci. I to jest cel ważny - dodał.

 

Ludowcy zapowiedzieli, że złożą poprawkę, w myśl której do świadczenia wychowawczego byłaby stosowana wprowadzona przez poprzedni rząd zasada "złotówka za złotówkę". Obecnie ma ona zastosowanie przy świadczeniach rodzinnych. Dzięki niej po przekroczeniu kryterium dochodowego rodzina nie traci świadczenia, ale otrzymuje je pomniejszone o kwotę, o jaką przekroczyła kryterium.

 

polsatnews.pl, PAP