Alex Duval Smith, korespondent "The Guardian" z Warszawy, przypomniał, że minister obrony narodowej, który odpowiada za nową podkomisję badającą katastrofę smoleńską, już zasugerował, że na pokładzie tupolewa mogło dojść do wybuchu.

 

Dziennikarz pisze, że pomimo zaognionych stosunków z Moskwą i Brukselą, "rząd Prawa i Sprawiedliwości nie zgodzi się, żeby polityczny pragmatyzm stanął na drodze" do przeprowadzenia kolejnego śledztwa i oskarża Rosję o blokowanie dochodzenia poprzez nieoddanie wraku i czarnych skrzynek oraz uniemożliwienie przesłuchania kontrolerów lotu ze Smoleńska.

 

Smith informuje również, że podkomisja rozpocznie prace w marcu, co niepokoi opozycję - w tym Ryszarda Petru, który uważa, że nowe śledztwo "ma na celu tylko zemstę i wysłanie kilku osób do więzienia".

 

Nierozłączni bracia

 

"The Guardian" przytacza także historię braci Kaczyńskich, którzy jako 13-latkowie zagrali w filmie "O dwóch takich, co ukradli księżyc". "Jako dorośli, nadal byli niemal nie do odróżnienia, chyba że dzięki kocim włosom na ciemnych ubraniach Jarosława. Z rodzeństwa to Lech był tym bardziej lubianym, z poczuciem humoru i udanym małżeństwem. Jarosław nie potrafi korzystać z komputera ani prowadzić auta (...), ale zawsze był bystrzejszy politycznie od brata. Jeden potrzebował drugiego" - czytamy.

 

- W przeszłości Kaczyńskich było łatwo wyśmiać jako tych, którzy ukradli księżyc - powiedział dla "The Guardian" dr Jacek Kucharczyk, prezes warszawskiego Instytutu Spraw Publicznych. - Teraz Jarosław jest groźniejszy. Wykorzystuje pamięć o swoim bracie i może być mściwy. Jest niebezpieczny, ponieważ nie został wybrany na żadną funkcję, ale sprawuje władzę nad całym politycznym życiem w Polsce i nie wiadomo, co chodzi mu po głowie - dodał.

 

theguardian.com