Choć naprzeciw siebie stanęło dwóch wybitnych rozgrywających: blisko 40-letni Payton Manning (Broncos) oraz 13 lat młodszy Cam Newton (Panthers), to kluczowa dla losów spotkania okazała się obrona.

 

To właśnie formacje defensywne grały pierwsze skrzypce w niedzielnym finale, niesamowicie utrudniając życie quarterbackom. Łącznie 12-krotnie powaliły na ziemię rozgrywających, co w historii Super Bowl nigdy wcześniej aż tyle razy się nie zdarzyło.

 

Von Miller MVP finału

 

Faworytami byli Panthers. To najlepsza drużyna sezonu zasadniczego, który zakończyła z bilansem 15-1. Na rewelacyjną obronę Broncos Newton nie potrafił jednak znaleźć sposobu. Szczególnie wyróżniającą się postacią defensywy Denver był Von Miller, wybrany najbardziej wartościowym zawodnikiem finału (MVP). Jest dopiero trzecim linebackerem (wspomagającym), który otrzymał tę nagrodę.

 

Miller trzykrotnie przyczynił się do powalenia Newtona, a dwa razy wytrącił mu piłkę. To dzięki jego zagraniu Broncos zaliczyli przyłożenie w pierwszej kwarcie.

 

Broncos w wielkim finale znaleźli się po raz ósmy. Nikt nie grał w nim częściej, a osiem występów mają na koncie także ekipy Pittsburgh Steelers, Dallas Cowboys i New England Patriots. Zespół ze stanu Kolorado z mistrzostwa cieszył się wcześniej w sezonach 1997 i 1998. Panthers w Super Bowl wystąpili dopiero po raz drugi. 12 lat temu przegrali z Patriots 29:32.

 

Tytuł ukoronowaniem kariery Paytona Manninga

 

Sukces zespołu z Kolorado to idealne zwieńczenie kariery Manninga - laureata wielu nagród, w tym pięciu dla najbardziej wartościowego zawodnika sezonu i posiadacza olbrzymiej liczby rekordów.

 

Do ligi trafił w 1998 roku wybrany przez Indianapolis Colts. Poprowadził klub do zwycięstwa w Super Bowl 2007, a do końca sezonu 2010 rozegrał w jego barwach 227 meczów z rzędu. Wtedy zawisło nad nim widmo zakończenia kariery.

 

Po serii operacji kręgosłupa stracił całe rozgrywki 2011. Colts rozwiązali z nim kontrakt, wielu wróżyło odejście na emeryturę. Manning jednak się nie poddał, a szansę postanowili dać mu włodarze Broncos. Niedzielne zwycięstwo spowodowało, że został pierwszym podstawowym rozgrywającym, który sięgnął po mistrzostwo z dwoma różnymi klubami.

 

Jego kontrakt jest ważny jeszcze przez rok, ale nie brak plotek, że już teraz zdecyduje się na zakończenie kariery. W ostatnich dniach wielokrotnie pytany był o tę kwestię, ale zawsze unikał precyzyjnej odpowiedzi. Nie inaczej było po finale.

 

- Dostałem kiedyś radę, aby nie podejmować decyzji pod wpływem emocji. Nie da się ukryć, że w tym momencie jest w nich we mnie mnóstwo. Teraz chcę przytulić żonę i dzieci oraz wreszcie świętować - powiedział.

 

Polski akcent w Super Bowl

 

Na wspomnienie zasługuje także trener Broncos - Gary Kubiak. 54-letni szkoleniowiec, którego pradziadek pochodził z Poznania, jako pierwszy doprowadził do mistrzostwa drużynę, której wcześniej był zawodnikiem. W latach 1983-91 był w Denver rezerwowym rozgrywającym.

 

Głównym trenerem Broncos został w styczniu 2015 roku. Tylko trzem szkoleniowcom przed nim udało się wygrać Super Bowl w pierwszym sezonie pracy z daną drużyną.

 

PAP