Gdy policyjny radiowóz ugrzązł w błocie, mundurowi nie poddali się, ruszyli za transporterem pieszo. Mieli też trochę szczęścia - transporter uderzył w drzewo i zgasł.


Po wylegitymowaniu załogi okazało się, że dwaj mieszkańcy Petersburga są cywilami, nie mają dokumentów wojskowego pojazdu, ale za to obaj są pijani - mieli ponad promil alkoholu we krwi.


Na razie nie wiadomo, jak cywile zdobyli transporter opancerzony. Wojsko zaprzecza, by pojazd pochodził z lokalnej bazy wojskowej. Rzecznik prasowy Zachodniego Okręgu Wojskowego, pułkownik Igor Muginow, oświadczył, że transporter nie jest własnością wojska.


Trwa ustalanie pochodzenia pojazdu, przeprowadzane są inspekcje we wszystkich jednostkach wojskowych.