Trzecie miejsce zajęła Finka Anne Kylloenen, która straciła 4.16,0. Kowalczyk była wolniejsza od triumfatorki o 5.06,9.

 

Biegły w mgle i deszczu

 

Rywalizacja przebiegała w trudnych warunkach atmosferycznych. Zawodniczkom towarzyszyły mgła i chwilami opady deszczu. Dla Johaug nie miało to jednak żadnego znaczenia. 27-letnia zawodniczka zaraz po starcie oderwała się od rywalek i przez cały wyścig samotnie zmierzała do mety.

 

Kowalczyk w styczniu dwukrotnie miała okazję sprawdzić się na bardzo długich dystansach. Na koncie ma starty w maratonach narciarskich - La Diagonela w Szwajcarii (55 km) i Marcialonga we Włoszech (70 km). Polka zajmowała w nich odpowiednio dziewiąte i szóste miejsce.

 

30 km technika klasyczną jest dla Kowalczyk wyjątkową konkurencją. To właśnie w niej w 2010 roku w Vancouver zdobyła swój pierwszy tytuł mistrzyni olimpijskiej i z nią wiąże największe nadzieje przy okazji igrzysk PyeongChang 2018.

 

Polka biegła w czołówce do 23. kilometra trasy

 

W niedzielę narciarka z Kasiny Wielkiej długo biegła w dużej grupie, przed którą znajdowała się tylko Johaug. Stawka systematycznie kurczyła się. Na nieco ponad sześć kilometrów przed metą oderwały się Norweżki Oestberg i Heidi Weng oraz Finki Kylloenen i Laura Mononen. To one stoczyły między sobą walkę o pozostałe miejsca na podium.

 

Johaug umocniła się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. O 172 punkty wyprzedza Oestberg. Kowalczyk sklasyfikowana jest na 20. miejscu.

 

Teraz zawodniczki przeniosą się do Szwecji. W czwartek czeka je w Sztokholmie sprint techniką klasyczną, a następnie zmagania w Falun.

 

PAP