Od zakupów przeważnie uzależnione są kobiety, ok. 30-35 roku życia. Najchętniej kupują ubrania, kosmetyki – Są to osoby z dużych miast, zamożne, które z jednej strony lubią robić zakupy, z  drugiej mają dużo stresów i nie bardzo potrafią sobie z nimi dawać radę – opowiada Kucewicz, która jest autorką książki  "Zakupoholizm. Jak samodzielnie uwolnić się od przymusu kupowania".

 

Problem może też dotyczyć mężczyzn, którzy nazywają się wówczas gadżeciarzami albo kolekcjonerami. Ci kupują sprzęt elektroniczny lub zegarki.

 

Zakupoholicy jak hazardziści. Biorą kredyty na potęgę

 

Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z uzależnieniem od komputera, telefonu komórkowego czy zakupów, mechanizm nałogowy jest taki sam. - To mechanizm przymusowego, impulsywnego głodu, który nie pozwala nam w sposób spokojny wykonywać danej czynności, np. zakupów. Sprawia, że stajemy się nienaturalnie pobudzeni, dostarcza adrenalinę. Zakupoholicy mówią, że zakupy są dla nich lepsze niż seks – dodała.

 

Według Kucewicz uzależnienie od kupowania nie różni się pod tym względem np. od hazardu. - Nie ma granicy, której tacy ludzie nie przekraczają. Znam zakupoholików, którzy brali różnego rodzaju kredyty, a potem kredyty na kredyty, żeby tylko móc kupować; ludzi, którzy mieli kilka kart kredytowych; którzy oszukiwali, nie spłacali należności, i nie bali się komornika, bo kiedy widzieli nową parę butów w sklepie nie umieli się opanować - wyjaśniła psycholog.

 

Kilkugodzinne maratony

 

- Osoby, które do mnie trafiają, opowiadają dość schematycznie, że ich życie polega na intensywnej pracy  i wydawaniu zarobionych pieniędzy w czasie kilkugodzinnych maratonów po galeriach handlowych - opowiada psychoterapeutka.

 

- Sporo osób, które do mnie przychodzi, nie zdaje sobie sprawy, że ma problem z nałogiem. Czasem ktoś przychodzi z całkiem innym problemem, np. dotyczącym kłótni małżeńskich. I dopiero kiedy drążę, czego dotyczą kłótnie - ta osoba mówi: trochę za dużo wydaję, a kiedy podrążę głębiej - okazuje się, że przyczyną problemu jest zagłuszanie emocji zakupami - tłumaczyła ekspertka.

 

Zjawisko uzależnienia od zakupów jest wciąż w Polsce słabo rozpoznane. Szacuje się, że problem może dotyczyć 3-5 proc. populacji. Dla porównania, wśród mieszkańców Wielkiej Brytanii zakupoholicy mogą stanowić nawet ok. 15 proc.

 

PAP